OGONKI Z KONICZYNY I ZAJĄCZKI WIELKANOCNE

Tkaniny bardzo trudne , wiem bo niewiele osób jest w stanie zaopatrzyć się w dodatki , które do niczego w domu mu nie pasują .....
Jeśli mamy wprowadzone jakieś wzory , kolory i zestawy trzymamy się tego i dobieramy na zasadzie podobieństw.
Tych zajączków pewnie nikt nie kupi , wiem to z doświadczenia :)
Na targach szły rzeczy bardziej basicowe i proste w wyrazie a ja przecież lubię udziwniać :))
Tutaj udziwnione zajączki wielkanocne ale nie obiecuję , że pokażę następnym razem kolejne ( chociaż są skrojone ) bo może powrócę do bałwanków :D









Takie troszkę alienki wyszły ale moje , rozrysowane i wykrojone własnoręcznie bez ściemy , bo to dla mnie nie jest problem narysować coś i wykroić . Ważniejsze jest to , aby nie powielać cudzych wzorów i nie kraść pomysłów z czym bardzo często się stykamy niestety :(








Czy nie wydaje Wam się , że ten zajączek ma ogonek z koniczynki ?
Pamiętam jak dzisiaj kiedy jako mała dziewczynka robiłam z nich wianki ......








Uwielbiam kwiaty i tkaniny w pokrewne desenie - mam ich cztery , wszystkie z H&m Home :))
Pięknie te zestawy wyglądają razem :)
Już w poniedziałek będę mieć komputer :)))))
Nareszcie !
Tak się cieszę , że w końcu będę bardziej dostępna .
Cieszę się bardzo , że moje bałwanki tak się spodobały ale w tym tygodniu miałam kiepską kondycję i nie mogłam Wam poświęcić uwagi.
Kiepsko było u mnie z samopoczuciem ale w końcu choróbsko odgoniłam. Ciężko było chodzić do pracy i potem robić coś jeszcze w domu , tak że na ogół zasypiałam.
Wszystkie sprawy , które rozciągnęły się w czasie i zaniedbałam nadrobię i zapukam do Was .... :)
Dziękuję za pamięć :)
:-*

SPADŁ ŚNIEG I SĄ BAŁWANY

Śnieg....... wszędzie nadciągają doniesienoa , że spadł przed weekendem a u nas nic takiego nie miało miejsca :(
Nie miało do dnia dzisiejszego kiedy to gęste płaty zaczęły tkać swoją układankę tworząc swoistą kanwę , zabielając okolicę. Cóż , tylko na przysłowiowe dwie godziny ale sprytne ludzkie rączki zdołały w tym czasie ulepić bałwanka , drugi przypętał się w międzyczasie sam, jak to w życiu bywa ......

















Jerzy , któremu dzieci pożyczyły szal uśmiechnął się jak tylko mógł najśmielej uważając przy tym na nos swój smakowicie czerwony i kapelusz wprost Burtonowski...
Jego kolega , bardziej powściągliwy , istny wodzirej szalał na śniegu jak wariat .
Miałam wrażenie , że cieszy się z każdej minuty , przeczuwając cieplejsze nuty i nie mylił się , bo wkrótce oboje ulegli zapomnieniu.......

















Dziękuję za odwiedziny i zrozumienie , bo nie zawsze mogę odpisać .
Teraz dorwałam się do komputera i już niedługo ( trzymam kciuki ) będę mieć swój nowy  :D
Jeśli chodzi o zabawę ,, Podaj dalej ,, proszę Anetę o kontakt mailowy w sprawie mojej do niej wysyłki :)
Buziaki ,
Marta




KOMODA W OGRODZIE PEŁNYM SNÓW I.....

Na początku mojego wywodu ( chociaż wiem , że ten Pan tego nie przeczyta ) chciałabym temu Panu z Czacza podziękować , że nam cenę opuścił  , bo nie mogliśmy wspólnie z Łukaszem wyskrobać z portfeli i kieszeni więcej niż byśmy mieli !
Dlaczego ? Mamy kawałek , trzeba doliczyć wszystkie koszty , włącznie z paliwem i transportem aby było obiektywnie .
Tak tak , nie wzięłam ze sobą gotówki ale ....
Nie mogłam szastać , na prawo i lewo i własnie wówczas po obejrzeniu wielu magazynów , zmęczeni , wymaltretowani tempem już zmyślnie narzuconym na początku aby nie roztkliwiać się nad widokiem witrynek ( brak miejsca ) znaleźliśmy tę , niepozorną na pierwszy rzut oka.......
Przykryta została innym meblem , jakby zapomniana z ceną niewygórowaną ale dla nas do negocjacji.
Pan bardzo miły zapytał o to i owo i nie chciał słuchać opowieści a ja mu nie miałam zamiaru ich serwować więc opuścił bo to , co miałam w kieszeni było i nic ponadto plus  praca nad tym drewnianym bóstwem :)
Zatem ,  mamy ją , tę która przysporzyła dużo pracy i wiele radości :)




Zapakowaliśmy ją do samochodu mojego taty ale pomimo tego ja zaoferowałam , że usiądę w pozycji ,, połowa mnie na szybie ,, a to dlatego , że cholerstwo było trochę długie !
Po złożeniu tylnych siedzeń załapałam się na tę 4 klasę razem z komodą i batalionem pajęczyn z zawartością i moją wyobraźnią.
Z przodu dwóch facetów , z tyłu komoda i ja i .... one  ( brrrr )
Zapakowaliśmy ją do piwnicy.
Stała miesiąc może a tuż przed targami ( 3 tygodnie przed ) , po oszlifowaniu ja i Łukasz chcieliśmy ją wnieść do domu. Ha Ha ,......
Marzeniem było wnieść ją w jednym kawałku a donieśliśmy blat i boki osobno bo tuż przed drzwiami puściły ostatnie mocowania :)
Nie mam żalu , w ogóle , zupełnie.
Widziałam , że trochę podniszczona , jednak wyobrażałam ją sobie  już w sukni całej ze snu , w orchideach moich i ..... nie mogliśmy wejść do domu tak się śmialiśmy , że nie musimy jej już rozbijać aby mi się lepiej malowało i aby farba nie spływała.....
Załatałam ją gdzie trzeba , ubytki wypełniłam , potraktowałam jak porzucone zwierzę ...
Daliśmy jej razem nowe życie , bo czekała na nas .... w szufladzie była kartka po niemiecku i gdzieś się nam zawieruszyła ale znajdę i dodam to zdjęcie.









Część blatu , nie zabezpieczonego lakierem - marszczenia zniknęły po tym , jak klej wniknął w warstwy farby.








Część szuflady , z których dwie są ozdobione orchideą i napisami .
Uchwyty  w postaci przepięknych róż z Zara Home , sprzed kilku lat.






Lewy front komody , natomiast poniżej prawy front komody.

















Widzicie jak Renia zasnęła ?
Nie dała rady , tyle było pracy przy komodzie , więc .... ciiiiii , nie chcemy jej obudzić :)
A później my ze snem się nie lubiliśmy , ponieważ ciągle malowałam i szyłam i tak aż do 5 grudnia i potem do niedzieli ..... i byłam szczęśliwa , że to ma sens :-)
Myślałam , że nie zdążę z komodą ale wiedziałam , że to ona jest moją bazą , na której będzie cała reszta budowli więc wstawałam przed pracą i malowałam i tak na okrągło plus lakier szybkoschnący , specjalnie do drewna.
Używam go od kilku lat i to on mnie uratował

Dziękuję za komentarze , chociaż wiem ile macie same pracy , wiem , ja też , bo człowiek coś obieca , to tu to tam musi się wywiązać oraz wziąć nowe obowiązki albo .... co jeszcze chciałby zrobić , musi spróbować :)
Nadal nie mam swojego komputera ale wrzuciłam Łukaszowi mój kochany program do obróbki zdjęć.
Czasem kłócimy się o komputer ale dziś mam go dla siebie stąd taki dłuuuuuuuuuuuugi post :)



ZABAWA PODAJ DALEJ , PODZIĘKOWANIA I TACA

Nie tak dawno Edytka ogłosiła u Siebie zabawę ,, Podaj dalej ,, , do której również i ja się zgłosiłam :)
Było mi bardzo miło , że mnie wylosowała i , że ja mogę dzisiaj ogłosić ją u siebie  .

Najbardziej rozczulił mnie kotek - Edyta wie , że jestem zakochana w tych sierściuszkach i dlatego zrobiła tego dla mnie.
To bardzo miłe.
Edytko , rozjaśniłaś w tym czasie szarym moje niebo i za to Tobie dziękuję ;D
Aniołek w niebieskim , Edyta wie , że lubię ten kolor i w takim kolorze też utrzymane są pisanki :)
Jestem zauroczona jej pracami i wiem , że włożyła w nie całą siebie za co będę jej dziękować i dziękować i .... ;-*
Oto Edytkowe dary :




























Wracając do spraw związanych z matematyką i liczbami  ....
Czy to ważne , że kiedy pisałam wcześniej o liczbach miałam na myśli magiczne 111 :)
Nawet nie wiem kiedy moje kochane obserwatorki podarowałyście mi taką magię liczb , co mnie raduje i dlatego też zamiast losowania 2 osób wylosuję trzy , które otrzymają  niespodzianki wykonane przeze mnie oraz przydasie :)
Zasady są proste - wystarczy w komentarzu pod tym postem zgłosić chęć udziału w zabawie oraz taką samą zorganizować u siebie w przeciągu pół roku od otrzymania ode mnie paczki.
Zabawa ,, Podaj dalej ,, jest dla osób aktywnie prowadzących blog.
Macie czas do piątku włącznie  aby zgłosić się do zabawy , ponieważ w weekend wylosuję osoby , które otrzymają ode mnie niespodzianki :)

Mam nadzieję , że będziecie zainteresowane?
W dalszym ciągu prezentuję prace przygotowane z okazji minionych targów.
Tym razem taca jest jeszcze u mnie :)
Oprócz decu ma transferowe oblicze i to nie jedno ale pomimo kolorów dosyć intensywnych lubię ją bo jest inna niż wszystkie :)

















Dziękuję moim wszystkim obserwatorkom za bycie tu i teraz , za słowa wsparcia , za ...... właśnie TO :)




SZKATUŁKA W OGRODZIE PEŁNYM MARZEŃ

Po ogrodzie pełnym snów powstał ogród pełen marzeń bo motyw ten sam i kolory ..... w przybliżeniu a dlaczego ?
Skusiłam się na zółcień brylantową , którą tak lubiłam używać przy ,,olejach'' .
W akrylach uzyskuje się zupełnie inne efekty ale przez to , że łączyłam ją z turkusem powstał niebanalny zestaw kolorystyczny.
Jeśli się przyjrzycie to spod warstw farby przebija się ta pierwsza - fiolet.
Uwielbiam go a w tym odcieniu pasuje idealnie.




























Nie pamiętam czy o tym pisałam ale wykupiłam wszystkie papiery Stamperii z tym motywem w sklepie , w którym jeszcze była dostępna :))
Jestem uzależniona jak nigdy.
Będę musiała je umiejętnie dawkować bo skończy mi się tak szybko jak tkanina w napisy :(
Jeśli tylko będzie ładne słoneczko a ja nie będę w pracy ofocę dla Was komodę z tym motywem ale to nie będzie łatwe w moim mieszkaniu :)

Bardzo się cieszę , że mogę dzielić się z Wami tymi moimi pasjami , które ciągle nie są czymś więcej a pewnie każda z nas o tym marzy by robić to co się kocha i móc z tego żyć .....
Tą reflaksją chciałabym zakończyć dzisiejszy wpis jednocześnie dziękując Wam , moje drogie koleżanki za wierne zaglądanie do mnie oraz te sporadyczne , za każde słowo skreślone w moją stronę ..... dziękuję , to bardzo dużo dla mnie znaczy :-)
Buziaki :-*




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Copyright Text

© 2012 Marta Betlej.
All rights reserved.
Bez zezwolenia proszę nie kopiowac.