NASZYJNIK ZATOKA TĘCZY

Jak dobrze jest kochać kolor i jak źle zarazem. Ciężko jest zrobić coś neutralnego lub tylko w bieli i czerni. Musiałabym się narodzić od nowa. Może z czasem uda mi się samej sobie narzucić styl bardziej prosty , trochę poeksperymentować.
Jednak we mnie wciąż tyle jest koloru :-)
W odpowiedzi na Wyzwanie Szuflady stworzyłam ten naszyjnik . Jest dosyć prosty ale przysporzył mi sporo pracy , ponieważ  w trakcie musiałam wiele zmieniać . Czasami to co się chce nie wychodzi i trzeba zmienić plan działania :)


W mojej pracy celowo nie wprowadziłam ferii barw a jedynie zmienne odcienie i tak mamy : fuksję , karmin , turkus , błękit , petrol , biel , czerń i róż a wszystko spięte metalem w kolorze czerni.
Czarny metal jest świetny ale dopiero teraz dokupiłam do niego resztę półfabrykatów a nie było to łatwe , ponieważ zawsze mi czegoś brakowało .


Powyższy naszyjnik zgłaszam do wyzwania kwietniowego Szuflady pt. ,, Feria barw ,, i to dosłownie na ostatni moment :-)


Pozdrawiam Was i ściskam z całej duszy i życzę poprawy ego paskudztwa za oknem . Buziole :-*


JESZCZE ŚWIĄTECZNIE I ZAPOWIEDZI

Miałam świątecznie pozdrowić Was i zawsze jest to dla mnie bardzo trudne w natłoku pracy ale w tej właśnie chwili najbardziej jest to potrzebne.
Ten tydzień pogodowo ma być wyjątkowo przebrzydły dlatego chciałam rozweselić Was tym oto tematem bliskim memu sercu....
Styl boho delikatnie wdziera się do mojej pracowni , stawiając małe kroki zaczyna panoszyć się na dobre w całym domu . Wiem co z tego wyniknie bo w planie jest pełen zestaw akcesoriów .
Zakochałam się w chwostach już w tamtym roku i w pomponach a teraz tego będzie jeszcze wiecej :)











Wspaniałosci i świątecznej radości w rodzinnym gronie :-)


MINĄŁ MIESIĄC

Minął i oddaliłam się od wszystkiego . Coraz bardziej zawalałam się nowymi projektami . W całym natłoku różnych spraw przybliżyłam się jednak do ludzi , znalazłam dla nich czas tak na powoli , spokojnie . Musiałam się zastanowić i obrać jakiś kierunek i wszystko zrozumiałam.
Doszłam do takich przemyśleń , że niestety nie powinnam o tym pisać . Mam nadzieję , że w końcu to , co wymyśliłam chociaż po części się uda i nie zostanę znowu z niczym. Bardzo dużo pracy i energii w to włożyłam.
Długo zabierałam się do napisania tego posta , do którego mam dużo materiału ale w tej chwili skupię się na kilku zdjęciach , które wyszły w miarę.



Umówiłyśmy się na zdjęcia w plenerze ale wiało tak okrutnie , że nie chciałam gonić później ani peruk Dominiki ani tym bardziej spinek :) dlatego zdjęcia powstały w moim ciemnym pokoju , w którym nie ma nigdy słońca :(












Nie zabieram Wam więcej czasu . Jeszcze przed świętami zamierzam się odezwać. Miłego dnia i duuuuużo słońca :D
Lecę dalej do moich zajączków :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Copyright Text

© 2012 Marta Betlej.
All rights reserved.
Bez zezwolenia proszę nie kopiowac.