KABOSZONY , MOJA MIŁOŚĆ ( HEBANOWA SOWA )

Była najzwyklejszą sową na świecie , miała piękne bursztynowe oczy i ciemne włosy . Zawsze w jej spojrzeniu była jakaś głębia a kiedy patrzyła w słońce cały las odbijał się w jej tęczówkach.
Cudowna o subtelnym charakterze z czułością pytała sąsiadki o pogodę , troskliwie , zupełnie jakby rozmawiała z najbliższymi.
A może tak jednak było? Kiedy przyglądała się sobie w strumieniu czesała swoje długie włosy w kolorze hebanu.
Najpiękniejsza o najsmutniejszym spojrzeniu ale jakże dobrym. Nie zniszczyła jej samotność i chociaż wiem , że tęskniła za rodziną umiała cieszyć się każdą chwilą dnia i nocy.
Kiedy była mała zabrano ją i wywieziono tak daleko , że już nie pamiętała ile dni i nocy minęło , ale żal nie zmniejszył się tylko pamięć przygasała.
W tym świetlistym lesie odnalazła swoje miejsce a pewnego dnia swoją drugą połowę , tak niespodziewanie , że niespodziewanie przestała czuć się nieszczęśliwa :))

Oto Hebanowa Sówka :-*




Dziękuję za wszystkie życzenia i odwiedziny :-)
Dobranoc i kolorowych snów o zielonym , letnim lesie ......

RUINY ŚWIĄTYNI WĘŻA

Kiedy w całym zgiełku miast pełnym rozkrzyczanych dzieci , zdenerwowanych ludzi , pisków szaleńczych opon i rozbrzmiewających klaksonów samochodów zatrzymujemy się na chwilę możemy za pomocą jednego gestu lub po prostu pstrykając palcami przenieść się w czasie. Możemy również przenieść się w inny,  swój własny świat wspomnień ubarwionych wyobraźnią aby mogła powstać jedyna w swoim rodzaju bajka.
Taka opowieść w moim wydaniu jest pełna kolorów zieleni i błękitów dopełnionych piaskiem. Otwarte przestrzenie i zamknięte ruinami gęstwiny tajemniczych ogrodów przyciągają pulsującymi cząsteczkami kolorów.
Świat malowany nierealną kreską wyobraźni. Obraz , który powstaje jest moim relaksem.
Kiedy myślę teraz o bransoletkach widzę Meksykańskie ruiny pełne ukrytych skarbów , przykrytych pyłem starszym niż świat.
W każdym takim tajemniczym miejscu jest strażnik - tutaj mądry , stary wąż pilnujący swego miejsca i dobytku pozostawionego przez pradawnych przodków..... Oto moja bajka.




Krótka była ta opowieść ale każda z nas jet zbyt zapracowana aby móc pozwolić sobie na więcej.
Mam nadzieje , że kiedy już minie gorączka przygotowań odnajdziemy czas ......
Dziękuję za odwiedziny i do zobaczenia wkrótce :)

KAUCZUKOWE SZALEŃSTWO

Długo zastanawiałam się czy napisać post ?
Mam teraz tak dużo pracy , że nie wiem jak i kiedy odpocząć ?
Chwilowo z pracy wracam bardzo późno więc o nadgonieniu zaległości nie ma mowy :(
Jestem bardzo zła z tego powodu. Nie wiem skąd brać siły na siedzenie do późna ?
Wracając do tematu w ubiegły weekend powstało bardzo dużo bransoletek i to do tego stopnia , że w tej kwestii nie muszę się martwić towarem :)
Zaszalałam z kolorami ale najprzyjemniej pracuje mi się z rzemieniem kauczukowym. Daje wspaniałe rezultaty :))











Zwariowałam i kilka dla siebie uczyniłam co mi się jednak nie zdarza :))
Wybaczcie , że od pewnego czasu jest mało poetycko ale to czas...... proszę o cierpliwość :)
Nawet teraz piszę przed pracą aby zdążyć  a opublikuję wieczorem kiedy wgram zdjęcia :)
Dziękuję za odwiedziny chociaż ja od poniedziałku nie jestem obecna to jak zwykle powrócę :))
Miłego dnia i tworzenia w ogrzanym pokoju tuż po mroźnym dniu :-)

WŁOSKIE ZACHODY SŁOŃCA


Pamiętacie opowieść o włoskim wypadzie we wrześniu ? Mam dla Was na ocieplenie część popołudniową w pełnym słońcu oraz zachody w kolorach....... całej palety barw
Kiedy robi się zdjęcia o zachodzie słońca trzeba mieć rękę na pulsie, ponieważ światło zmienia się w mgnieniu oka i przechodzi w odcienie niebieskiego i fioletu .
To prawdziwie zjawiskowe oglądać to , kiedy nie trzeba się nigdzie spieszyć - to zdarza się rzadko :(















A to popołudniowy zawrót głowy i przepięknie nasłonecznione widoki , malownicze , pełne naturalizmu .
Odczuwałam tyle emocji a swobodne i niespieszne ruchy traw na wietrze tylko potęgowały te wrażenia .... można bardzo się otworzyć będąc w takim miejscu aż brakuje słów.


















Kiedy wędrowaliśmy wśród traw i pięknych roślin zobaczyliśmy te piękne istoty... I tak byłam oczarowana , że przestałam się ich bać a kiedy mówiłam do nich przybiegały więc głaskaniom końca nie było :-)







Gdybyście zaś chcieli zobaczyć żyrafy i renifery w jednym zapraszam na drugiego bloga tutu :))
Podziękowaniom moim niech towarzyszą te promyki słońca  , bo zawsze jesteście tutaj :)
Dziękuję i wracam do pracy :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Copyright Text

© 2012 Marta Betlej.
All rights reserved.
Bez zezwolenia proszę nie kopiowac.