MIŁOŚĆ DO BŁĘKITU

Błękit jest władcą wody ale i niebo jest mu przypisane . Błękitny odcień denimu jako pierwszy zawładnął sercami ludzi na całym świecie.
Moje pierwsze jeansy niezbyt drogie były długo wyczekiwanym pragnieniem . Drogie były dekatyzowane a słowo to znaczyło coś zupełnie innego w latach 80-tych niż obecnie.
Marmurkowe przetarcia i białe strużki plam nie były w moim zasięgu ale ja już wówczas w wieku 13 lat musiałam odcisnąć swój ślad na życiu mojej rodziny .
Tak moje pierwsze kreatywne działania polegały na .... katastrofie .
Oto nowiutkie jeansy wrzuciłam do wanny i zaczęłam przecierać pumeksem.....
Jak to się skończyło każdy może się domyślić .... mojej wyobraźni granice nie obejmowały dziur po przetarciach tylko bliżej wyimaginowane dekatyzowane plamy , modne plamy .
Rzeczywistość w blokowisku była aż nadto szara : weszła moja mama i dostałam lanie za zmarnowanie ciężko zapracowanych pieniędzy ..... Żegnaj kreatywności kraino !
Ach , nie złamali mojej wyobraźni , ha ha :-)
Teraz denim jest wszechobecny i może być elegancki ale kiedyś był domeną robotników. Po wielu latach nie był jeszcze wyjściowy i nie można go było zestawić z marynarką . Nie każdy to pamięta ale w latach 90 -tych to był przełom , że denim jest fashion i jest trendy . Potrzeba było vogue aby to zobaczyć i uszyć marynarkę w stylu chanel ..... Jak ja to pamiętam :-)
Byłam wówczas w szkole krawieckiej . Miałam szczęście i nie , zarazem , ciężko było wówczas się wybić . Niewiele osób to rozumie .
Nie było internetu ( jak żyć ) więc inspiracje docierały z olbrzymim opóźnieniem i chyba na tym też polegała trudność.
W każdym razie nie przeciągając dłużej moich wywodów denim ma swoją historię , nawet teraz choćby krótką dla każdego człowieka a ja zbieram własnie moją....
Zebrałam przez kilka lat stosy spodni , kurtek i elementów ze starych lub znudzonych części garderoby.
Czasami ktoś mi ofiarował rękawy od kurtki , które bardzo lubię i tak teraz odpoczywając zamęczam się szyciem :)))


Nie znacie mnie z tej strony ale kocham recycling i nie pozwalam chociażby najmniejszemu skrawkowi się zmarnować .
W mojej głowie powstała myśl o sukience , chociaż wcześniej uszyłam taką i podarowałam w prezencie ta miała powstać z myślą o konkretnej osobie chociaż w tajemnicy :_)

Każdy z etapów cięcia i zszywania poszczególnych elementów fotografowałam aby nic nie uleciało  mojej wyobraźni .
Dodatkowo uważam , że denim jest bardzo twarzowym elementem do fotografowania dlatego musiałam uczynić te oto kroki.








Intuicyjnie zestawiałam ze sobą fragmenty jeansu zszywając je tak aby granat , błękit i szary wzajemnie się przeplatały i cieszyła mnie bardzo ta układanka barw , która mnie zupełnie wciągnęła i odstresowała.





Sukienkę z resztek przepracowanej odzieży zgłaszam na wyzwanie techniki-szycie art - piaskownicy


Mam niejaką łatwość w szyciu ale problem bardziej polega na tym , że pracując zawodowo  nie mam czasu na szycie ponieważ w ciągu dnia pozostaje mi czasu dla siebie niewiele ponad 3 godziny . Takie są uroki dojeżdżania do pracy z miasta do miasta ....jednak teraz mając tydzień urlopu postanowiłam nieco nadrobić zaległości :-)
Mam nadzieję już w najbliższym czasie zaprezentować sukience na niezwykłej Dominice , którą znacie ze zdjęć jakie robimy w otoczeniu naszej pięknej przyrody :-)

MAGIA I TAJEMNICA LASU

Świat zazielenił się zakochany w słońcu. Nutę czułości oddał dla mnie również . Zakochana w błękitnym niebie wyruszyłam na spotkanie bzom. Odnalazłam ich cały gaj w kolorach fioletu i purpury ....
Takiej jasności na łące nie widziałam od dawna. Tyle barw i delikatny szelest traw układający się w szum wód . Motyle skrzydła wtórowały im bezradnie próbując dotknąć choćby źdźbła trawy....


Jestem zakochana , tak niepoprawnie w przyrodzie w jej dostojnej formie i sile nie poddającej się przeciwnościom.
Chciałabym móc odnaleźć i w sobie taką siłę. Nie być jak to delikatne źdźbło poruszane z każdym podmuchem wiatru . Mieć moc i oddać się siłom żywiołów....
Kolory maja malują pejzaże z eksplozją równą wybuchom wulkanów. W powietrzu odczuwam tylko ten zapach , moich ukochanych bzów....



Czy to skarga niesiona szeptem przez leśne duchy ? Czy w zamyśleniu odpłynęłam nieco wgłąb tajemnicy lasu ?
Nie potrafię znaleźć równowagi . Jestem gdzieś pomiędzy światami , na skraju jawy i snu .
Dotykam palcami jeszcze mgły jakbym chciała poczuć coś namacalnego .... Nic gorszego 



Wszystkie te malutkie kwiaty oplótł miękki puch jakby chciał dla siebie ukryć całe piękno drzewa. Topola w zazdrości poleciła wiatrom zasłonę opuścić na drzewa i kwiaty aż do wybawienia w deszczowy dzień , który może tak szybko nie nastąpić .




Opuszczam ten skrawek radości , oddana miejscu mam zalążek nieba w sercu . Na jaki czas wystarczy nie potrafię odpowiedzieć ale wkraczając zadumana w głęboki las znalazłam się tuż obok tajemnicy stąpając po dywanie jak w filmie ,, Legenda ,, pyłki unosiły się nad ziemią i wprost zalały cały las. Magia i tajemnica na wyciągnięcie ręki . Tuż obok , niedaleko odkryłam to jakby czekało na mnie podnosząc mnie i dodając odwagi :)




a

NASZYJNIK ZATOKA TĘCZY

Jak dobrze jest kochać kolor i jak źle zarazem. Ciężko jest zrobić coś neutralnego lub tylko w bieli i czerni. Musiałabym się narodzić od nowa. Może z czasem uda mi się samej sobie narzucić styl bardziej prosty , trochę poeksperymentować.
Jednak we mnie wciąż tyle jest koloru :-)
W odpowiedzi na Wyzwanie Szuflady stworzyłam ten naszyjnik . Jest dosyć prosty ale przysporzył mi sporo pracy , ponieważ  w trakcie musiałam wiele zmieniać . Czasami to co się chce nie wychodzi i trzeba zmienić plan działania :)


W mojej pracy celowo nie wprowadziłam ferii barw a jedynie zmienne odcienie i tak mamy : fuksję , karmin , turkus , błękit , petrol , biel , czerń i róż a wszystko spięte metalem w kolorze czerni.
Czarny metal jest świetny ale dopiero teraz dokupiłam do niego resztę półfabrykatów a nie było to łatwe , ponieważ zawsze mi czegoś brakowało .


Powyższy naszyjnik zgłaszam do wyzwania kwietniowego Szuflady pt. ,, Feria barw ,, i to dosłownie na ostatni moment :-)


Pozdrawiam Was i ściskam z całej duszy i życzę poprawy ego paskudztwa za oknem . Buziole :-*


JESZCZE ŚWIĄTECZNIE I ZAPOWIEDZI

Miałam świątecznie pozdrowić Was i zawsze jest to dla mnie bardzo trudne w natłoku pracy ale w tej właśnie chwili najbardziej jest to potrzebne.
Ten tydzień pogodowo ma być wyjątkowo przebrzydły dlatego chciałam rozweselić Was tym oto tematem bliskim memu sercu....
Styl boho delikatnie wdziera się do mojej pracowni , stawiając małe kroki zaczyna panoszyć się na dobre w całym domu . Wiem co z tego wyniknie bo w planie jest pełen zestaw akcesoriów .
Zakochałam się w chwostach już w tamtym roku i w pomponach a teraz tego będzie jeszcze wiecej :)











Wspaniałosci i świątecznej radości w rodzinnym gronie :-)


MINĄŁ MIESIĄC

Minął i oddaliłam się od wszystkiego . Coraz bardziej zawalałam się nowymi projektami . W całym natłoku różnych spraw przybliżyłam się jednak do ludzi , znalazłam dla nich czas tak na powoli , spokojnie . Musiałam się zastanowić i obrać jakiś kierunek i wszystko zrozumiałam.
Doszłam do takich przemyśleń , że niestety nie powinnam o tym pisać . Mam nadzieję , że w końcu to , co wymyśliłam chociaż po części się uda i nie zostanę znowu z niczym. Bardzo dużo pracy i energii w to włożyłam.
Długo zabierałam się do napisania tego posta , do którego mam dużo materiału ale w tej chwili skupię się na kilku zdjęciach , które wyszły w miarę.



Umówiłyśmy się na zdjęcia w plenerze ale wiało tak okrutnie , że nie chciałam gonić później ani peruk Dominiki ani tym bardziej spinek :) dlatego zdjęcia powstały w moim ciemnym pokoju , w którym nie ma nigdy słońca :(












Nie zabieram Wam więcej czasu . Jeszcze przed świętami zamierzam się odezwać. Miłego dnia i duuuuużo słońca :D
Lecę dalej do moich zajączków :)


MAGIA WIOSENNEGO OCZEKIWANIA

Marcowa noc zbyt krótką dawała pociechę jednakże w blasku latarni jej kształty wydawały się bardziej zjawiskowe niż ludzkie . Jej wzrok spoczął na liściach świeżo utkanych przez noc , tak niepokojąco szybko , niemal podstępnie po to aby człowiek nie zauważył w jakim tempie nastąpiła przemiana.
Na rozmytym we mgle rynku stał powóz . Czarne jak smoła konie podniosły głowy i z przejmującym prychaniem obudziły woźnicę
Widok zbłąkanej istoty poruszył go ale wiedział , że jego pan nie życzył sobie innego towarzystwa czekał bowiem na innego towarzysza.
- Pozwól jej - zabrzmiał głos jakby odbity z wnętrza placu.
- Proszę , niech panienka wsiądzie
- Nie - zaszlochała dziewczyna
Wówczas jakaś siła wciągnęła ją do środka a powóz wystrzelił niemal ku górze z takim impetem ruszyły konie... Pędziły w szalonym tempie aż obraz ulic i domów zaczynał się zamazywać .....
- Kim jesteś panie ?
- Czekałem na kogoś kto nigdy więcej nie przyjdzie .....

Byliśmy stworzeni dla siebie ale rodzina nie chciała zgodzić się na ślub dlatego rzuciła się ze skał prosto w zimne brzegi oceanu.
Ja zaś co noc czekam na nią tak jak zwykle na placu kiedy ukradkiem wymykała się z domu. Mieliśmy wszystkie noce dla siebie.
Tylko woźnica znał naszą tajemnicę i razem z nami trwał w tym tajemniczym związku .



Nigdy nie zaznam spokoju zawsze będę czekał ponieważ ona nigdy się ze mną nie pożegnała i nigdy nie powiedziała , że żal zawładnie jej duszą ..... do tego stopnia , że ......
Pusty wzrok wbity w ciemność i odbijające się echem słowa : ,, do końca moich dni ,,
- Panie , ja muszę wysiąść , ja nie mogę tutaj być .....
- Wiem , zauważyłem twoje wzburzenie ale uwierz mi nie warto decydować się na takie czyny !
- Nie wiesz Panie nic , ja muszę dokończyć to , co zaczęłam  , on na mnie czeka !
- Jesteś tak bardzo do niej podobna
- Puśćcie mnie Panie , to boli !
- Nie mogę , jeszcze nie teraz , jesteś taka i ten głos ..... w twoich oczach jest tyle bólu.
Mógłbym Wam pomóc , chciałem jedynie by ktoś mnie wysłuchał , tak trudno mi dalej żyć .
Od tamtego wydarzenia nie pamiętam jak minął mi dzień. Jedyne co zawsze się dzieje to to , że jestem w powozie i czekam a później zjawia się ona i jedziemy nad urwisko .....
Niczego więcej nie pamiętam .
- To znaczy , że kiedy się ,,budzisz ,, zawsze jesteś w powozie ?
- Tak od lat.
- Panie przerażasz mnie , zaczynam się dusić , muszę wysiąść ! Natychmiast!
- Nie , musi się dopełnić !


Konie zakręciły na rozstaju dróg las zaczynał brać we władanie okolicę . Drzewa wyginały swe gałęzie ku nim a rozpacz dziewczyny rozsadzała szczelnie zamknięte drzwi powozu.
Nagle woźnica zatrzymał powóz i fala nadziei zalała serce dziewczyny.
- Jesteś wolna
Wybiegła niczym porażona szukając w mroku ścieżki. Bezzwłocznie jej zaufała tak szybko biegła na tyle na ile pozwalała jej długa , błękitna suknia.
Między gałęziami widać było prześwity więc poczuła się bezpieczniej na myśl , że juz za chwilę zobaczy zabudowania. Nic jednak takiego się nie stało bo kiedy skończyła się ścieżka skończył się grunt pod nogami i ukazała się bolesna prawda....



Czasami ludzie gadają , że w pewną marcową noc zbłąkana dusza nieszczęśliwego barona musi pomścić śmierć swojej ukochanej .
Po zmroku nikt niczego nie szuka w ciemnościach za wyjątkiem tych , których dosięgnie przeznaczenie.
Młodzieniec nigdy nie doczekał się spotkania z Panienką a dusza barona nie odzyskała spokoju.
Nie wiedział , że stał się upiorem żywiącym się śmiercią ludzi. Czekał w niewymownym napięciu a w każdej dziewczynie szukał śladów tej jedynej co noc...



Jego ukochana nie przyszła od dwudziestu lat . od dwudziestu lat spoczywała na dnie oceanu zimna jak jego zimne wody w sukni z brokatem w kolorze niebieskim jak jego głębokie wody.
Wraz z nią szlochały inne panny wciągnięte w nagły zbieg tych nieprzyjemnych zdarzeń. Były właśnie w tym nieodpowiednim czasie i miejscu co też przypłaciły życiem.
Czasami ich płacz słychać i błaganie o pomoc kiedy wody są niespokojne i nadciąga sztorm. Nikt wówczas nie zapuszcza się w tamte strony w obawie o swoje życie....


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Copyright Text

© 2012 Marta Betlej.
All rights reserved.
Bez zezwolenia proszę nie kopiowac.