DLACZEGO KOCHAM MAJ


Ten post mógłby powstać na początku ..... ale jeśli się wcześniej nie udało to teraz jest właściwy czas.
Kochamy majowe łąki i nasze ogrody. Słońca blask rozbudza radość w sercach i oczy wydają się jakieś inne , bardziej błyszczące. 
A czy nie jest jednak tak , że i my rozkwitamy w ten szczególny czas ?



Moje spinki rozkwitają na Dominice i to ona tylko najlepiej potrafi ubrać je tak , że błyszczą i dodają uroku. Maj maluje dni kolorami i taka właśnie sceneria jest dla mnie wymarzona do naszej majowej sesji.




A oto nasza sukienka i nasza jest jak najbardziej właściwe , ponieważ uszyłam ją dla Dominiki i szyłam ja z pamięci i dla mnie największą nagrodą było to , że pasowała idealnie :-)
Hurrrra !





A tak w całości :


Nie są to wszystkie zdjęcia jakie powstały w ciągu jednego popołudnia ale na razie wystarczy ta porcja.
Chciałam Wam ogromnie podziękować tu i teraz , ponieważ trochę mnie nie było i niezbyt też często Was odwiedzałam . Teraz staram się tak nadrabiać zaległości blogowe aby być na bieżąco .
Powrót nie był łatwy ale dzięki Wam i Waszym komentarzom urosły mi skrzydła.
Czasami jest tak , że człowiek zamknie się w swojej skorupie i dłubie , dłubie i przestaje wierzyć w sens swoich działań .... dlatego cieszę się , że jesteście tak daleko a jednak na wyciągnięcie ręki :-)))
Buziaki :-*


MIŁOŚĆ DO BŁĘKITU

Błękit jest władcą wody ale i niebo jest mu przypisane . Błękitny odcień denimu jako pierwszy zawładnął sercami ludzi na całym świecie.
Moje pierwsze jeansy niezbyt drogie były długo wyczekiwanym pragnieniem . Drogie były dekatyzowane a słowo to znaczyło coś zupełnie innego w latach 80-tych niż obecnie.
Marmurkowe przetarcia i białe strużki plam nie były w moim zasięgu ale ja już wówczas w wieku 13 lat musiałam odcisnąć swój ślad na życiu mojej rodziny .
Tak moje pierwsze kreatywne działania polegały na .... katastrofie .
Oto nowiutkie jeansy wrzuciłam do wanny i zaczęłam przecierać pumeksem.....
Jak to się skończyło każdy może się domyślić .... mojej wyobraźni granice nie obejmowały dziur po przetarciach tylko bliżej wyimaginowane dekatyzowane plamy , modne plamy .
Rzeczywistość w blokowisku była aż nadto szara : weszła moja mama i dostałam lanie za zmarnowanie ciężko zapracowanych pieniędzy ..... Żegnaj kreatywności kraino !
Ach , nie złamali mojej wyobraźni , ha ha :-)
Teraz denim jest wszechobecny i może być elegancki ale kiedyś był domeną robotników. Po wielu latach nie był jeszcze wyjściowy i nie można go było zestawić z marynarką . Nie każdy to pamięta ale w latach 90 -tych to był przełom , że denim jest fashion i jest trendy . Potrzeba było vogue aby to zobaczyć i uszyć marynarkę w stylu chanel ..... Jak ja to pamiętam :-)
Byłam wówczas w szkole krawieckiej . Miałam szczęście i nie , zarazem , ciężko było wówczas się wybić . Niewiele osób to rozumie .
Nie było internetu ( jak żyć ) więc inspiracje docierały z olbrzymim opóźnieniem i chyba na tym też polegała trudność.
W każdym razie nie przeciągając dłużej moich wywodów denim ma swoją historię , nawet teraz choćby krótką dla każdego człowieka a ja zbieram własnie moją....
Zebrałam przez kilka lat stosy spodni , kurtek i elementów ze starych lub znudzonych części garderoby.
Czasami ktoś mi ofiarował rękawy od kurtki , które bardzo lubię i tak teraz odpoczywając zamęczam się szyciem :)))


Nie znacie mnie z tej strony ale kocham recycling i nie pozwalam chociażby najmniejszemu skrawkowi się zmarnować .
W mojej głowie powstała myśl o sukience , chociaż wcześniej uszyłam taką i podarowałam w prezencie ta miała powstać z myślą o konkretnej osobie chociaż w tajemnicy :_)

Każdy z etapów cięcia i zszywania poszczególnych elementów fotografowałam aby nic nie uleciało  mojej wyobraźni .
Dodatkowo uważam , że denim jest bardzo twarzowym elementem do fotografowania dlatego musiałam uczynić te oto kroki.








Intuicyjnie zestawiałam ze sobą fragmenty jeansu zszywając je tak aby granat , błękit i szary wzajemnie się przeplatały i cieszyła mnie bardzo ta układanka barw , która mnie zupełnie wciągnęła i odstresowała.





Sukienkę z resztek przepracowanej odzieży zgłaszam na wyzwanie techniki-szycie art - piaskownicy


Mam niejaką łatwość w szyciu ale problem bardziej polega na tym , że pracując zawodowo  nie mam czasu na szycie ponieważ w ciągu dnia pozostaje mi czasu dla siebie niewiele ponad 3 godziny . Takie są uroki dojeżdżania do pracy z miasta do miasta ....jednak teraz mając tydzień urlopu postanowiłam nieco nadrobić zaległości :-)
Mam nadzieję już w najbliższym czasie zaprezentować sukience na niezwykłej Dominice , którą znacie ze zdjęć jakie robimy w otoczeniu naszej pięknej przyrody :-)

MAGIA I TAJEMNICA LASU

Świat zazielenił się zakochany w słońcu. Nutę czułości oddał dla mnie również . Zakochana w błękitnym niebie wyruszyłam na spotkanie bzom. Odnalazłam ich cały gaj w kolorach fioletu i purpury ....
Takiej jasności na łące nie widziałam od dawna. Tyle barw i delikatny szelest traw układający się w szum wód . Motyle skrzydła wtórowały im bezradnie próbując dotknąć choćby źdźbła trawy....


Jestem zakochana , tak niepoprawnie w przyrodzie w jej dostojnej formie i sile nie poddającej się przeciwnościom.
Chciałabym móc odnaleźć i w sobie taką siłę. Nie być jak to delikatne źdźbło poruszane z każdym podmuchem wiatru . Mieć moc i oddać się siłom żywiołów....
Kolory maja malują pejzaże z eksplozją równą wybuchom wulkanów. W powietrzu odczuwam tylko ten zapach , moich ukochanych bzów....



Czy to skarga niesiona szeptem przez leśne duchy ? Czy w zamyśleniu odpłynęłam nieco wgłąb tajemnicy lasu ?
Nie potrafię znaleźć równowagi . Jestem gdzieś pomiędzy światami , na skraju jawy i snu .
Dotykam palcami jeszcze mgły jakbym chciała poczuć coś namacalnego .... Nic gorszego 



Wszystkie te malutkie kwiaty oplótł miękki puch jakby chciał dla siebie ukryć całe piękno drzewa. Topola w zazdrości poleciła wiatrom zasłonę opuścić na drzewa i kwiaty aż do wybawienia w deszczowy dzień , który może tak szybko nie nastąpić .




Opuszczam ten skrawek radości , oddana miejscu mam zalążek nieba w sercu . Na jaki czas wystarczy nie potrafię odpowiedzieć ale wkraczając zadumana w głęboki las znalazłam się tuż obok tajemnicy stąpając po dywanie jak w filmie ,, Legenda ,, pyłki unosiły się nad ziemią i wprost zalały cały las. Magia i tajemnica na wyciągnięcie ręki . Tuż obok , niedaleko odkryłam to jakby czekało na mnie podnosząc mnie i dodając odwagi :)




a
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Copyright Text

© 2012 Marta Betlej.
All rights reserved.
Bez zezwolenia proszę nie kopiowac.