Formalności stało się zadość więc jak tylko ureguluję pewne należności będę na Festiwalu Sztuki i Przedmiotów Artystycznych w Poznaniu.
Mam nadzieję , że się tam spotkamy.
Dajcie znać dobrze?
To dlatego taki mam natłok spraw i cięgle tworzę i nie ma mnie praktycznie wśród żywych , bo już od tygodnia z domu nie wyszłam..... ale niby po co miałabym wychodzić skoro szarośc i mgła to są zestawy znienawidzone przeze mnie :(
Nie lubię i tyle.
Mam tutaj do pokazania trzecią z czterech tac , na których będą na mojej nowo odratowanej komodzie stały maskotki ale jakie nie zdradzę bo to niespodzianka będzie .
Już zaczęłam się pakować :
Lisy w jednym kartonie , dynie i gruszki w dwóch
Koty w czwartym
Sowy w piątym i na koniec renifery , które sama wymyśliłam ale którym opadają rogi :(((((
Dlaczego opadają rogi to nie wiem ale nie mogę im dać drutów bo to dla małych dzieciaczków przecież :D
Na próbę daliśmy kotki dziecku i największą radością dla mnie jest to , że dziecko od razu je zabrało i przytuliło ....tak chciałam :D
Najbardziej cieszę się z drobniutkich elementów (ozdoby do zawieszenia)
Łukasz mówi , że się nie zabierzemy tyle tego mam :-)
I dobrze :)
Taca do kompletu ze szkatułką :)
Pamiętacie kiedy pisałam , że robię zestawy ?
Zestawy są: serduszka + girlanda i maskotka albo szkatułka + taca .... wszystko musi mieć swoją wspólną część :)
I tak sobie pomyślałam , że tacę zgłoszę jako drugą pracę tutaj bo skoro dużo się u mnie dzieje to mogę szczęściu jakoś dopomóc :)
Już nie zanudzam , buziaki ogromne dla Was , bo to wszystko dzięki Wam powstaje w mojej głowie :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz