20160328

WESOŁYCH NA KONIEC ŚWIĄT....

Na koniec Świąt nareszcie usiadłam...... uf , jestem zmęczona !
Nie zdążyłam Wam złożyć życzeń dlatego teraz przy wolnej chwili życzę Wam spokoju i odpoczynku w gronie najbliższych osób :)


Pięknego , mokrego dyngusa :-)
Buziaki



20160322

WYNIKI CANDY

Podziękowania ........ Postanowiłam , że ten post będzie inny , wyjątkowy a poświęcony wszystkim , którzy tworzą i radzą sobie z przeciwnościami losu. Nie zawsze mamy dogodne warunki aby tworzyć i też niekiedy brakuje funduszy albo też poświęcamy uwagę czemuś , tworzymy to a efekt wychodzi mizerny albo ..... o tym napiszę z wściekłości na dniach .
Dzięki Wam świat zmienia swoje barwy.
Kiedy odebrałam przykrą wiadomość na początku tygodnia o beznadziejności moich prac pomyślałam sobie , że jest tak jak mówił mój tata : ,, po co Ty to robisz ? ''
Ja nigdy nie wątpiłam w to co robię !
Nigdy nie wątpiłam w Was. Zawsze śledzę Wasze wpisy , zresztą komentujemy je wzajemnie i dodajemy otuchy. I wiecie co ?
W Was mam najmocniejsze oparcie a moja porażka będzie moją wygraną :)
Każdy zaczynał kiedyś od początku a teraz w miarę upływu czasu rozwinął swoje skrzydła i sięga coraz dalej . Odnajdujemy swoje ścieżki i obieramy nowe szlaki.
Wiatr rozwiewa nasze żagle wyznaczając nowe kierunki.
Życzę wszystkim Wam powodzenia w działaniu , nieprzerwanym wietrze inspiracji i fantazji. Mierzmy się z siłami natury i przekształcajmy rzeczywistość wokół nas.....



W losowaniu uczestniczyła moja druga połówka i wylosowała Iwonkę z bloga pomieszane-poplatane.
Gratulujemy i prosimy o kontakt :)
Miłego dnia :D

20160314

PANI DNIA I PANI NOCY CZ.II



Musiałem biec jak najszybciej. Czy mogło mnie spotkać coś nieodwracalnego ?
Nie chcę zginąć !
Dwie pewne rzeczy mogły się tej nocy wydarzyć - dwie złe w swoich skutkach......
Mój ból przywrócił mi jasność myślenia .
Przede mną czysta tafla czarnej ziemi przedzielona bruzdami wyoranego pola oznajmiała mi o swojej potędze ...
Księżyc tej nocy rozjaśniał lica ziemi nazbyt pewnie.


Na polach blask świec rozpalał okolice , gdzieniegdzie żar płomieni przeradzał się w misję.
Ludzie wyszli na pola z psami. zaszumiały liście w koronach drzew.
Ujadanie było coraz bliżej i coraz wyraźniej odczuwałem ludzki gniew i żal , pełen wrogości. Wówczas mój strach przybrał na sile wobec takiej nienawiści!
Moja wola życia zmusiła resztę ciała do dalszej ucieczki a nogi posłusznie niosły mnie przed siebie .... Byłem marionetką w rękach zbawiciela. Jeśli postać tajemnicza chciała mnie ocalić musiałem zebrać wszystkie siły i podjąć walkę o siebie . Coś lub ktoś chciało bym żył i walczył dalej ....
Wpadłem wprost do jakiegoś dołu pełnego gęstej cieczy i walka stała się trudniejsza .
Kiedy tracąc oddech zapadałem w ciemność poczułem , że nabieram prędkości ślizgając się po ścianach jakiegoś niezmierzonego leju.....
Chyba tracę zmysły w tunelu czarnej smoły a ponieważ myśli skaczą ze mną w nicość i ja zniknę niebawem!
Narastające przerażenie niczym niszczycielska fala wciąga mnie na sam dół z trzaskiem łamiąc kości. Czymś na kształt tunelu poruszam się teraz wiem na pewno . Czuję , że mam przed sobą lepki grunt zakrywam twarz , która i tak skrywa się w zupełnej ciemności.
Brak światła , brak oddechu . Próbuję krzyczeć ale głos uwięziony sprawia mi ogromny ból.
Wołałbym , zginąć od żywego człowieka. Zamykam oczy .
Brak sił , brak oddechu.
W tym samym momencie ciało moje upada . Upadek choć bolesny jest wybawieniem....
Wybawieniem z którym przyszła prosta cisza .
Poczułem lekki podmuch wiatru , który przyniósł ulgę .
Zalała mnie fala nadziei a wsłuchawszy się w szum wiatru złapałem jego kierunek.
Chciałem wstać ale strop najwyraźniej był zbyt nisko . Czołgałem się a kiedy na końcu spostrzegłem migające , znikome światła  zamarłem.
Oślepiające światło księżyca wyłoniło się zza zakrętu tak nagle , że w duchu krzyknąłem.
Gdyby nie to światło z pewnością bym zginął . Tuż pod stopami kończyła się skała a ja stałem na końcu groty tuż nad urwiskiem otoczony przez bezkres wód czarnych i srogich jak uderzenie bata.
Jakimś dziwnym sposobem tunel połączył się z jaskinią prowadzącą wprost do pułapki.
Urwisko , nie oświetlone było wyrwą , do której ciągnęli samobójcy !
Cofnąłem się szukając oparcia dla zmęczonego ciała. Nawet ostre kamienie zdawały się być najwygodniejszym posłaniem....
Zasnąłem snem tak ciężkim , że nawet szmery świadczące o obecności ....... istoty ? nie były w stanie nikogo obudzić .


We śnie dziwne obrazy przesuwały się z szybkością nawet jak dla snu zbyt szybką. Większości z nich nie rozumiałem a potem była bajkowa sceneria .
Jakaś kobieta upadała , jej twarz zakrwawiona mówiła do mnie ostatnie słowa. Próbowałem jej pomóc i uczyniłem dziwny gest , który do niczego nie doprowadził. Czułem frustrację zdwojoną przez tłum równie zdziwiony!
Moja moc zniknęła. Nie mogłem nic uczynić. Zblizyłem dłonie do twarzy jakbym chciał zalać się łzami a dłonie moje we krwi ściągnęły mnie z krzykiem do groty .....

cdn..............

Tak dużo czasu upłynęło. Tak długo mi się zbierało aby połączyć treści. Wiem , że czekałyście na dalszy ciąg ale moja delegacja okazała się czarną dziurą , która wchłonęła mój cały czas.
Wiem , że rozumiecie! Każda z nas pracuje i późno wraca do domu.
Poza obowiązkami i zwykłymi czynnościami nie pozostaje nic. Czasem nawet na zwykłe sprawy , na fryzjera , kosmetyczkę , na ...... No właśnie . Ja czasu nie mam wcale. Nie zależy mi na paznokciach , nie ma to większego sensu bo i tak wracam do domu tak późno , że można szykować się do spania ..... a jednak tworzę  jak każda z Was i dlatego moje wpisy będą miały miejsce wtedy kiedy mieć będę siły  :-)
Pięknych snów o bajkach ......

20160228

PANI DNIA I PANI NOCY



Obudziłem się w nocy , zaledwie w koszuli samej. Nie miałem na sobie ciepłego okrycia jak to przystoi w zimowe wieczory . Dookoła był las a ja w samym sercu jego nie umiałem przypomnieć sobie z jakich powodów się tutaj znalazłem ?
Jak to możliwe , że pamięć zamilkła , jedynie pulsującym bólem głowy przypominając , że jednak istnieję...
Nie wiedziałem kim byłem i skąd krew na moich dłoniach ale jedyne co mnie nie myliło to uczucie przerażenia i pewność , że muszę uciekać , strach jakiś rozdzierał mnie na strzępy.
Tyle myśli nagle przebiegało w nieznanych kierunkach , wszak pustkę tylko spotykały na swej drodze a odpowiedzi nie przychodziły!
Całe nogi obolałe jakby miały setkę lat zmuszone do wytężonego wysiłku zostały.
Twarz moja bez bruzd jeszcze delikatna , choć szorstkie ręce dotykały mego lica sprawdzając czy cały jestem .
Młody być musiałem . Spojrzałem w dół na spodnie w strzępach całe , od uderzeń gałęzi czy od bata może ?
Z tych nazbyt krótkich przemyśleń wyrwały mnie hałasy i przebłyski światła między gałęziami . Ludzie i psy rozwścieczone biegły w moją stronę.
Więc od tego nogi obolałe . To mnie szukają , to moje życie będzie zagrożone ....
Kiedy spróbowałem się podnieść omal nie zemdlałem. Moje oczy zasnuła mgła. Ostatnie , co w niepamięci przyszło mi pamiętać to uczucie , że nie jestem sam a później jakby coś mnie mocno oplatało.....


Coś lub ktoś bardzo szybko ciągnął mnie w drugą stronę ................
Głowa moja jak piłka skakała na reszcie ciała , co jakiś czas naciągając jakiś mięsień bym otworzył oczy. Byłem tak bezwładny jak szmaciana lalka nie panując już zupełnie nad swoim ciałem.
Otwierając oczy już jedną nogą na tym świecie wracała mi świadomość acz powoli jeszcze .
Już nie sunąłem nad ziemią , byłem tu i teraz.
Jasna twarz rozświetliła ciemność. Było w niej coś przerażającego , choć piękna , biła od niej pustka , nic więcej.
Usłyszałem szept , zmęczony bardzo : ,,Jeśli chcesz żyć , chodź ze mną ale nie możesz otworzyć oczu!,, Skinąłem , zbyt oszołomiony by wydobyć chociaż dźwięk z ust .
Właściwie nie była to prośba tylko wywołane z naciskiem stwierdzenie. Jedno moje spojrzenie za siebie i wiedziałem , że mam tylko tę jedną szansę.
Ostatnimi siłami dałem się porwać tej istocie w długiej szarej pelerynie , zimnej i kościstej ale czy mógł mnie spotkać gorszy los od tego , jaki chcieli zgotować mi ludzie ?
Las gęstniał coraz bardziej . Coraz trudniej przeciskaliśmy się między drzewami . Ich gałęzie okręcały się wokół naszych nóg , niczym szpony bestii chcącej nas zatrzymać ...
W pewnym momencie las się skończył. Stało się to nagle , wręcz nienaturalnie , jakby była to granica światów. Kiedy złapałem oddech odwróciłem wzrok w kierunku mojej towarzyszki , ale nikogo nie było. Było więcej niż pewne , że szczęście mnie opuściło , przede mną rozległe przestrzenie wystawiały mnie przed oblicze księżyca .
cdn........
Tymczasem zapraszam na candy z bransoletką w tle TUTAJ :)



20160223

WIOSENNE CANDY

Ostatni wpis miał miejsce dokładnie miesiąc temu i to mnie zmobilizowało do działania. Tak się zakopałam w różnych dodatkowych działaniach , że zamknęłam się w swoim świecie zbyt szczelnie. Nie zaszyłam się mocno , ponieważ śledziłam Wasze prace , których jednak nie komentowałam. Czy miałyście czasem takie wrażenie , że ktoś Was goni i nie możecie się zatrzymać ?
No właśnie :D
Na nowy czas , niesamowity candy , które w kilku zdaniach wyjaśnię , krok po kroku.



Candy dotyczy bransoletki , którą zrobię z wybranych kolorów przez osobę , która zwycięży. Do wyboru będą trzy kolory , rodzaj metalu , np. dodatki srebrne .
Mamy czas , jest to cały miesiąc więc można się zastanowić.
Osoba , którą wylosuję dostanie również kilka niespodzianek do poczytania w wolnej chwili i do zainspirowania się . Będą niespodzianki i coś specjalnego dla tej jedynej osóbki.

Zasady też będą więc poproszę o banerek w pasku bocznym i rękę na pulsie , ponieważ będą tylko dwa dni na kontakt w sprawie nagrody.
Myślę , że wszystko wyjaśniłam .
Zapraszam do zabawy :-)

20160123

OBLICZA BAŁTYKU

Czy myślicie czasem , że zwierzęta rozumieją , że dla wszechświata jesteśmy jednością ?
Kiedy patrzy na mnie mewa wiem , że prosi mnie o wsparcie..... po raz kolejny nie potrafie odmówić potrzebującemu. Nie interesuje mnie przynależność do jakiegoś gatunku , ja odpowiadam na wezwanie a odbieram je subtelnie.... nie uciekają ode mnie .... podchodzę z aparatem , lekko stąpam i obserwuję . Mewa przypomina , że przekroczyłam jej granicę ..... Są łabędzie i kaczki ale pejzaż maluje obrazy inne niż mam na codzień dlatego uśmiecham się do nich chociaż tego nie rozumieją.
Byłam po raz kolejny nad morzem , będę i jutro i wiem , że one znowu będą .




Kiedy rano przecieram oczy widzę ukochaną kocią sylwetkę ale kiedy podbiegam do okna kotek znika.... Wiem , że moje zwierzątko w domu czeka na mnie ale ten ciekawski kolega zasługuje na masełko , któremu nie umie odmówić , tak więc on je a ja patrzę na jego piękne umaszczenie....
Wczorajszy wieczorny spacer był wyjątkowo piękny.
Kocham morze , jestem tutaj szczęśliwa , właśnie nad morzem i tylko nad morzem :)
Morze mnie inspiruje , nie mogę usiedzieć kiedy wiem , że jest na wyciągnięcie ręki.... Taki dar ....
Jestem zaopatrzona w tkaniny , piórka i koraliki , które przywiozłam ze sobą za drugim razem stąd nowe spinki , które powstają w zawrotnym tempie.
Chciałam dzisiaj przedstawić Wam niezwykłą historię ale nie mam do niej zakończenia. Zmęczenie pracą dało bardzo znać o sobie w tym tygodniu dlatego tylko będę karmić Was bajkowymi kolorami Bałtyku a wkrótce pokażę spinki inspirowane owymi barwami ... Miłego oglądania :)












20160118

KAROCA WE MGLE - CÓRKA OBERŻYSTY

     Pełnia księżyca niesie za sobą niespokojne noce a w niej nieodkryte wcześniej obszary ludzkich potrzeb .
Ciemne , niemal fioletowe zachody słońca otulają bruzdy wysuszonych pól które kiedyś kwitły na zielono.
Kiedy moje stopy przekraczają te nieznane granice zanika mój cień. Staję się wówczas jednością z tą gęstą , granatową masą , która ciągnie się w nieskończone.


Jestem córką właściciela oberży. Wstaję zanim świt zrywa więzy z ciemnością.
Pracuję w kuchni niemalże cały dzień : piekę chleb , kroję szynki , podaję posiłki , obieram ziemniaki , zajmuję się gośćmi.
Rzadko ludzie są mili , jeszcze bardziej dobrze wychowani. Nie widzę czasem ich twarzy , są dla mnie zasadami , obowiązkami , niczym więcej.
Zanika we mnie moja zdolność oceny sytuacji , zapomniałam o sobie. Kiedyś myślałam , że ucieknę , wyrwę się stąd , że mam inne cele i marzenia ale z czasem zaczęłam coraz rzadziej marzyć , coraz mniej sobie wyobrażać. Natłok obowiązków sprawił , że zaczęłam zasypiać podczas parzenia kawy a kiedy lepiłam pierogi zasmucałam się .
Obowiązki wobec ojca stały się na tyle przytłaczające , że zmiażdżyły moje potrzeby.
Coraz mniej mnie dla siebie samej. Nie patrzę już na linię horyzontu , nie zachwycam się zachodami słońca a ptaki przestały dla mnie śpiewać .


Wieczorami rozlewamy piwo a strumienie jego bursztynowej barwy nie mają końca . Jego słodka woń jest na każdych ustach , na każdej pijackiej gębie!
Kolejny wieczór jak w każdy wybieram się nakarmić nasze wygłodniałe psy resztami tego , co z kuchni pozostało.
Nasze kudłate przybłędy zwykle posłuszne , stają się niespokojne nocą. Myślę , że to bliskość zaklętego lasu taką trwogę w nich wyzwala.


Czasem słychać z oddali dziwne szepty pełne dawno nie słyszanych melodii , jakieś dziwne pomruki nieznanych zwierząt dochodzą z bardzo bliska ...... Niekiedy zawieje wiatr tak szeleszczący i świdrujący aż po kostki chłodzący krew w żyłach a wówczas psy zaczynają piszczeć i skamleć a ja sama uciekam jak najdalej do ludzi , do zamkniętego pokoju by znowu przeżywać swój los.
Kiedyś w taką noc usłyszałam swoje imię wywołane z głębi małego zagajnika tuż przy zaklętym lesie i chociaż był ostrożną jego częścią nigdy nie należało go lekceważyć.
Widzę to tak trochę jak przez mgłę , ponieważ jak dotąd nie umiem wytłumaczyć co tak naprawdę się tam wydarzyło ?
Jakiś głos przywołał mnie w kierunku lasu a kiedy znalazłam się w zagajniku otuliło mnie jasnopomarańczowe światełko , wibrujące i unoszące się z taką lekkością świetlika , że zapomniałam o swoim strachu.
Noc była gęsta od ludzkiej tęsknoty i niespełnionej potrzeby bliskości.
Dla kogoś kto zapomniał o życiu nie ma darów od losu ale dla mnie przygotowano coś co miało mną poruszyć do głębi.
Światełko rozpłynęło się na powierzchni wody a ja zahipnotyzowana  rzuciłam się powstały wir tuż za nim płynąc w głębinę ..... Pulsujące dotąd światło rozproszyło się na kilkanaście części i zniknęło.
Spektakl trwał może sekundy ale trawy zrobiły się nagle tak gęste , że przywarły do mojej twarzy i oplotły moje nogi wciągając mnie coraz dalej i dalej aż zapadła zupełna ciemność.


Obudziłam się nad ranem zlana potem zawieszona miedzy światami - zbyt ciężkim i przytłaczającym, a zupełnie nowym i sennym abym mogła stwierdzić w jakim miejscu i czasie się znalazłam......Przekonana natomiast o realności wydarzenia nie mogłam powrócić z tego punktu do mojego bezbarwnego życia. Nie teraz , nie po tym co widziałam.....
Tuż pod woalką ciemności zobaczyłam je , te cudownie rozżarzone zielonymi sadami .......pulsujące w głębinach gdzieś ...
Wszystkie moje obowiązki wykonane dzisiaj były jakby palcami innej osoby. Zupełnie jakby za kotarą była inna ale znana mi dziewczyna , którą poruszał ktoś a nie ona sama.
Uciekając od rzeczywistości zniknęłam będąc tylko tam gdzie muszę być. Powołana do życia chciałam na nowo przeżywać tę chwilę.
Zbliżający się wieczór wyrwał mnie z moich marzeń i zatrzymał jak kamień na dnie stawu.
Zamówienia tej nocy nie miały chyba końca jak ciemności panujące wewnątrz , gdyż świec nam ubywało bo tylu zjechało się gości. Piwo lało się wodospadami a ja uwijałam się ile sił miałam w nogach zapominając tak szybko o sobie.
Wejście na zaplecze było na końcu drugiej sali a kiedy przy stolikach siedziało wielu gości należało biegiem niemalże pokonywać odległości .
Właśnie wtedy , kiedy mijałam wejście na drugą salę z tyłu w narożniku siedział ktoś kogo nigdy wcześniej u nas nie widziałam. Bardzo szybko pochwyciłam to spojrzenie tak silnie poczułam potrzebę nawiązania kontaktu. Nawet nie wiem kiedy znalazłam się tak blisko a kiedy podniósł na mnie wzrok , ponownie znieruchomiałam.

źródło internet , inspiracja ,, Lord of The Ring ,,
Musiały minąć godziny , powietrze musiało ulecieć w próżnię a ja zupełnie nie wiem jak to możliwe ale ponownie płynęłam wgłąb tego stawu..... i przysięgłabym , że to samo światło świeciło w jego oczach ...... zielone sady .......
Czy płynąc w dół mogłam unosić się ponad chmurami i lekkość czuć tak intensywną ?
- Jeśli myślisz , że będę tutaj to mylisz się ...... ale chcę z Tobą uciec i stanąć przy Tobie między niebem a ziemią .
Opuszczając niespodziewanie wnętrze oberży pozostawił za sobą gwar i nic więcej .
Uczucie pustki rozwiało się tuż za śladami dymu jego fajki , ponieważ moje nogi niosły i mnie  za nim strącając przy tym dzban pełen piwa , który przyniosłam dla gości obok.
Powietrze było gorące , unosiła się woń bzów, moich ulubionych kwiatów miłości.
Ten zapach jeszcze nigdy nie był tak intensywny jak w tę noc.
Mokre od deszczu liście smagały moją rozpaloną skórę kiedy biegłam w ten zakazany las.
W wodzie odbijały się moje myśli i wszystko to , co widziałam kiedyś a co uleciało było tutaj.
Czas zatrzymał się dla mnie odwracając swoje karty dla ulotnej pamięci.
Z głębi lasu dobiegało stukanie kopyt , coraz szybciej biło moje serce i konie były coraz bliżej.
W tę gęstą noc na drodze gdzie kończył się zagajnik zatrzymała się karoca. Mgła obiegła ramionami koła . Konie miały zasłonięte oczy ....
Karocy nikt nie powoził ale drzwi nagle ustąpiły i ujrzałam dłoń wyciągniętą w moją stronę . Podchodząc bliżej nie mogłam oprzeć się bogatym zdobieniom i złocistym refleksom na herbie rodzinnym , którego nie znałam. Wspierając się resztami odwagi na wyciągniętej dłoni wciągnęłam powietrze zanurzając się w tym szepcie , który uwiódł mnie ostatnio i te rozżarzone zielone oczy .... Czy ciepło płynące z serca rozpłynęło się wraz z nim i czy karoca we mgle zabrała mnie ponad chmury do pałacu wysoko ponad inne ?
Nie wiem ale w wieczności zatrzymam ten obraz karocy we mgle.......



Opowiadanie napisałam podczas podróży do domu , mijając w ciemnościach przez pięć godzin lasy , pola i wioski. Inspiracje są oczywiste ale tworząc bransoletkę najpierw była dynia i karoca a dopiero później scena w gospodzie .... pozostawiam małe niedopowiedzenia dla Was.
Miłej lektury w ten zimowy czas. Wszystkie imiona i takie różne sytuacje są zmyślone , więc proszę się nie doszukiwać.... :)
Reszta zdjęć zasnutych mgłą pochodzi z Madery i są mojego autorstwa :)
Ja czuję się osobiscie natchniona ponieważ skrystalizowała się moja wizja , która jak dotąd miała bezbarwny kształt , przykryty jedynie ogromnym płótnem , które jak widać bardzo może zniekształcić.....

20160112

ĆMY LECĄ DO ŚWIATŁA

Jest taki czas , kiedy wiatr lico smutkiem oplata . dotykając ledwie opuszkami palców .....
Zasnuwa nasz czas obietnicami a my wierzymy , że ważne są nasze wybory i powietrze wokół nas drga , pełnią kolorów .
Kiedy biegnę przez gęsty las czuję wolność . W ten zimowy czas pola okryte zmierzchem wydają się nie mieć końca a linia horyzontu nie istnieje .
Kiedy staram się patrzeć w niebo gęste płatki śniegu formują na mej głowie koronę a rzęsy okrywają anielskim puchem.
Biegnę jeszcze szybciej , póki pulsują źrenice , póki myśli ulatują ze mnie . Mijam zagajniki pełne nicości , gałęzie nie mają końca , wyciągają ku mnie  swoje długie szpony ....Jestem stracona
Przeplatane krótkie oddechy między trzaskiem kończyn drzew a mną  tworzą nowe wymiary , których się lękam do tego stopnia , że nie odwracam głowy.
Słyszę coraz bardziej bicie serca i szmery tuż za mną ......




A co byś odpowiedziała gdybym pomalował niebo na gęsty , atramentowy kolor i gdyby wylewało się z niego  na pola spowite mgłą zagajniki pełne błyszczących , rozpalonych oczu.... I gdybym Tobie powiedział , że masz na sobie błękitną sukienkę , w której widzieliśmy się po raz ostatni ?
Strzępy tej pamięci mam w sobie dla Ciebie , dla nas na później . Spiszę te uczucia i zostawię po sobie ślad , który zaginie wśród wrzawy innych.....

Upadłam ale ostatkiem sił dotrwałam do światła z oddali malującego się na tle niebieskiego śniegu.
Zimowa oaza okazała się zbawienna ale tylko dla mnie , wewnątrz nie było nikogo tliło się tylko żółte światełko płynące z lampy naftowej.
Pamięć dla nowego przybysza o tym , który pomyślał o drugim człowieku .........






Polecam dotrwać do końca dla cudownej muzyki , którą kocham od 20 lat :-)


20160106

KOLORY SŁOŃCA W LIZBONIE

Słońce, moja miłość i morze albo też nieobojętny komuś błękitny akwen wodny......
Mógłby być rzeką lub stawem czy jeziorem  ale ........nie po to przeżyłam najgorsze chwile swego życia topiąc się w mętnym stawie aby móc teraz się licytować o koloryt wody i jego pływy tylko ustalić gdzie jest moje miejsce i gdzie odpoczywam .....
Ocean życia i morze lawy , to wyznacza moje cele i moje tęsknoty suną po tych błękitach wpływając do portów nieznanych i zapomnianych.....


Ukochany mój żywiole , nigdy się Ciebie nie wyrzeknę a mając na uwadze potęgę wiatru czesząca kołduny fal  wiem , żem jest córką twoją w każdej chwili , nawet teraz będąc obserwatorem delikatnych muśnięć wód zimniejszych niż moje dawne wspomnienia o Tobie.......
Mroźne poranki i dni zimne o wieczornych zapowiedziach chłodu...... Patrzę na swoje piękne buciki , niewygodne bardzo i chociaż krzywdzą mnie przyprawiając czerwienią moje stopy idę w kierunku latarni mając na uwadze przeczucie niespełnionej obietnicy , tak dużo jest przeciwności małych i niezbyt interesujących.
Rok ten intensywnością wrażeń zaraża i moje obietnice przy tym wydają się być błache a przecież tak ważne dla bycia tu a zwłaszcza tu i teraz ......
Mam plan po raz pierwszy ułożony w formę , którą tylko należy ukształtować ..... forma musi mieć jeszcze użyteczną stronę a moja , czy również osiągnie swoje cele ?
Mam taka nadzieję na dziś i na kilka miesięcy następnych w roku........




Mam czas , teraz na wszystko dlatego chciałam przedstawić coś energetyzującego - nową bransoletkę ,, Ulice Lizbony,,. ponieważ w delegacji nie szyje i odpoczywam , szanuję ten czas właśnie i będę cieszyc się nim do woli ....... od teraz .
Jestem nad morzem , które kocham i temperatura nie jest przeszkodą w żadnym momencie , może tylko pięty obtarte przez złe buty , które nie pozwoliły dojść do latarni....
Morze też jest przepiękne zima ( bo ocean zawsze )
Zmęczenie nie pozwala mi pokazać tych obrazów ale poczekajcie ..... będą , właśnie tutaj .....








20151227

KABOSZONY , MOJA MIŁOŚĆ ( HEBANOWA SOWA )

Była najzwyklejszą sową na świecie , miała piękne bursztynowe oczy i ciemne włosy . Zawsze w jej spojrzeniu była jakaś głębia a kiedy patrzyła w słońce cały las odbijał się w jej tęczówkach.
Cudowna o subtelnym charakterze z czułością pytała sąsiadki o pogodę , troskliwie , zupełnie jakby rozmawiała z najbliższymi.
A może tak jednak było? Kiedy przyglądała się sobie w strumieniu czesała swoje długie włosy w kolorze hebanu.
Najpiękniejsza o najsmutniejszym spojrzeniu ale jakże dobrym. Nie zniszczyła jej samotność i chociaż wiem , że tęskniła za rodziną umiała cieszyć się każdą chwilą dnia i nocy.
Kiedy była mała zabrano ją i wywieziono tak daleko , że już nie pamiętała ile dni i nocy minęło , ale żal nie zmniejszył się tylko pamięć przygasała.
W tym świetlistym lesie odnalazła swoje miejsce a pewnego dnia swoją drugą połowę , tak niespodziewanie , że niespodziewanie przestała czuć się nieszczęśliwa :))

Oto Hebanowa Sówka :-*




Dziękuję za wszystkie życzenia i odwiedziny :-)
Dobranoc i kolorowych snów o zielonym , letnim lesie ......

20151223

RUINY ŚWIĄTYNI WĘŻA

Kiedy w całym zgiełku miast pełnym rozkrzyczanych dzieci , zdenerwowanych ludzi , pisków szaleńczych opon i rozbrzmiewających klaksonów samochodów zatrzymujemy się na chwilę możemy za pomocą jednego gestu lub po prostu pstrykając palcami przenieść się w czasie. Możemy również przenieść się w inny,  swój własny świat wspomnień ubarwionych wyobraźnią aby mogła powstać jedyna w swoim rodzaju bajka.
Taka opowieść w moim wydaniu jest pełna kolorów zieleni i błękitów dopełnionych piaskiem. Otwarte przestrzenie i zamknięte ruinami gęstwiny tajemniczych ogrodów przyciągają pulsującymi cząsteczkami kolorów.
Świat malowany nierealną kreską wyobraźni. Obraz , który powstaje jest moim relaksem.
Kiedy myślę teraz o bransoletkach widzę Meksykańskie ruiny pełne ukrytych skarbów , przykrytych pyłem starszym niż świat.
W każdym takim tajemniczym miejscu jest strażnik - tutaj mądry , stary wąż pilnujący swego miejsca i dobytku pozostawionego przez pradawnych przodków..... Oto moja bajka.




Krótka była ta opowieść ale każda z nas jet zbyt zapracowana aby móc pozwolić sobie na więcej.
Mam nadzieje , że kiedy już minie gorączka przygotowań odnajdziemy czas ......
Dziękuję za odwiedziny i do zobaczenia wkrótce :)

HEISHI I SPÓŁKA

20220108 Po krótkiej przerwie wracam do Was z nowymi pomysłami . Po raz kolejny życie mnie zaskoczyło ponieważ przygotowało mi kolejny scena...