ĆMY LECĄ DO ŚWIATŁA

Jest taki czas , kiedy wiatr lico smutkiem oplata . dotykając ledwie opuszkami palców .....
Zasnuwa nasz czas obietnicami a my wierzymy , że ważne są nasze wybory i powietrze wokół nas drga , pełnią kolorów .
Kiedy biegnę przez gęsty las czuję wolność . W ten zimowy czas pola okryte zmierzchem wydają się nie mieć końca a linia horyzontu nie istnieje .
Kiedy staram się patrzeć w niebo gęste płatki śniegu formują na mej głowie koronę a rzęsy okrywają anielskim puchem.
Biegnę jeszcze szybciej , póki pulsują źrenice , póki myśli ulatują ze mnie . Mijam zagajniki pełne nicości , gałęzie nie mają końca , wyciągają ku mnie  swoje długie szpony ....Jestem stracona
Przeplatane krótkie oddechy między trzaskiem kończyn drzew a mną  tworzą nowe wymiary , których się lękam do tego stopnia , że nie odwracam głowy.
Słyszę coraz bardziej bicie serca i szmery tuż za mną ......




A co byś odpowiedziała gdybym pomalował niebo na gęsty , atramentowy kolor i gdyby wylewało się z niego  na pola spowite mgłą zagajniki pełne błyszczących , rozpalonych oczu.... I gdybym Tobie powiedział , że masz na sobie błękitną sukienkę , w której widzieliśmy się po raz ostatni ?
Strzępy tej pamięci mam w sobie dla Ciebie , dla nas na później . Spiszę te uczucia i zostawię po sobie ślad , który zaginie wśród wrzawy innych.....

Upadłam ale ostatkiem sił dotrwałam do światła z oddali malującego się na tle niebieskiego śniegu.
Zimowa oaza okazała się zbawienna ale tylko dla mnie , wewnątrz nie było nikogo tliło się tylko żółte światełko płynące z lampy naftowej.
Pamięć dla nowego przybysza o tym , który pomyślał o drugim człowieku .........






Polecam dotrwać do końca dla cudownej muzyki , którą kocham od 20 lat :-)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Copyright Text

© 2012 Marta Betlej.
All rights reserved.
Bez zezwolenia proszę nie kopiowac.