OPASKA ZAMEK W CHMURACH



Wiem , że w pamięci pozostaje wszystko. Pewne myśli zaprzątają nasze głowy bardziej a inne ulatują szybko.
Kiedy sięgam pamięcią wstecz malują się obrazy tak zachowane przez dziecięcy umysł , że wydają się teraz aż nierealne by mogły być prawdziwe.
Jak zapamiętałam  wieżę ciśnień ? Jako zamek księżniczki.
Las bukowy pod domem mojej babci jako botaniczny ogród.
Pewne miejsca były jak zaczarowane.
Pewne się zmieniły , pewnych już nie odtworzę .
Jednak kiedy pojawiają się we śnie wracają i są moimi krainami marzeń , z których czasem tworzę swoje malutkie bajeczki.
Oto opaska do włosów , na specjalne zamówienie .
 Jest w fazie twórczej - jeszcze wszystko może się wydarzyć.......

Projekt nr 1





  Projekt nr 2


Projekt nr 3


Projekt nr 4




A Pani którą wybierze ?
Pozdrawiam Was z całej duszy :)




KOCIE INSPIRACJE

Wracam do korzeni.
Tak , wiem zarzekałam się , że maszyny nie odpalę i już :)
I kiedy już moja złość odbiła się od dna znalazła rozwiązania i to najprostsze do zastosowania.
Luna i Lulu - nazwa jak zwykle przyszła do mnie nie wiem skąd ? Chyba z kosmosu pełnego idei nieskończonych , cierpliwie czekających na odkrycie.
Postanowiłam bardziej oszczędnie podejść do formy i to jest to i zrobić tylko jeden przeładowany projekt dla porównania, co uczyniłam. Ten prosty przede mną ale nie myślcie , że jest w planach , bo byłoby to nieuczciwe porównanie.
Porównywać trzeba mieć co i ja to sobie ułatwiłam.
Temat: kot.
Same osądźcie , proszę ile czego za dużo bo ja już wiem z czym przesadziłam ale kwestia gustu jest cienką liną więc.... jeśli mogę tak rzec zapraszam do komentarzy , takich osobistych bo jest to dla mnie bardzo ważne.
Dodam tylko , że kiedy miałam już to rzucić nadeszło światełko w tunelu , dosłownie zamajaczyło a później nagle coś się ruszyło ?
Hm........

Był sobie kiedyś Kot Kuchenny Rewolucjonista i  porwała go moja sąsiadka :)
dlatego zrobiłam drugiego i z mniejszą ilością bajerów.





Szary miał jeden dzień i kupiła go pewna pani na targach , nawet mu zdjęć nie zrobiłam.
Dlatego powstał drugi ale tamten miał jasną buźkę co przemawiało na jego korzyść a ten mi się w ogóle nie podoba na zdjęciu a w naturze jest fajny.




Trzeci dopiero dzisiaj ma swoją premierę ale dzięki kucykom zmajstrowałam kotka w tym właśnie stylu i chociaż nie wyzbyłam się swoich babskich dodatków jest taki jaki miał być.
Każdy jest inny i pomimo ilości dodatków stwierdzam , że to zestawy kolorów i deseni grają główną rolę :))




Dziękuję za słowa wsparcia. Cieszę się , że nie zrezygnowałam z szycia :-)
Dzięki Wam i to mnie uskrzydla ;D





ZAJĄCZKI NA NOWEJ DRODZE .....

Tak to już jest , że człowiek lubi poszukiwać , poszerzać swoje horyzonty .
Wpisane jest to w nasze istnienie bo tylko w taki sposób możemy się rozwijać i dążyć do doskonałości: na naszym podwórku a później może i dalej. Na naszym, polu , czyli wewnątrz siebie , tak aby ułożyć swój punkt widzenia , ukształtować siebie i kiedy poczujemy wiatr we włosach możemy sterować statkiem nadając mu odpowiedni kurs.
Postanowiłam posegregować swoje szufladki z pomysłami.
Zarzuciłam przynętę i wyciągnęłam dwa pomysły , ostateczne (mam nadzieję) pozwalające na zdrową ocenę sytuacji.
Jestem na etapie oddzielenia luny decodesign od ...... spraw szyciowych.
Luna będzie tylko ślubno - wieczorowa (fascynatory , spinki, bransoletki , naszyjniki , kołnierzyki )
a Luna i Lulu typowo maskotkowa ( również elementy dekoracyjne ) .
Życie zweryfikuje potrzeby a mi pozwoli skupić się na jednym.
Dlatego chciałabym Wam przedstawić dzisiejsze bohaterki obie myszki ( Lunę i Lulu już poznałyście ).
które zasilą szeregi maskotek wystawionych na Dawanda.


Jeśli ktoś chciałby zapoznać się z ofertą butiku zapraszam tutaj - LUNA-I-LULU

To jest reszta nowych zabawek z tkaniny:










Przyjaciółki razem :-)






Dziękuję moje drogie towarzyszki w doli i  niedoli. Bardzo mnie wspierałyście kiedy miałam złe dni i kiedy dopadło mnie zniechęcenie.
Jednak człowiek zawsze musi próbować i isć pod wiatr kiedy słońce razi w oczy a wszystko po to aby się przekonać , przeciwstawić losowi i w końcu uwierzyć :-)
Bez Was to nie byłoby to samo !






FASCYNACJA I STRACH

Stuk , stuk , tuptają , kopyta .... widziałam dzisiaj je , jak biegały , jakby roześmiane .
Dwa czarne koniki z pięknymi grzywami.
Cudo nad cuda , takie to stworzenia piękne.
Ciągle inspirują do tworzenia i tyle już powstało prac  w zarysach tak różnych , dziedzinach , że nie można nic więcej powiedzieć i napisać  tylko patrzeć i podziwiać :)
Ich urocze uszka i włosy rozwiane , które można zaplatać niczym kucyki....
Muszą być wolne inaczej smutek wkrada się do ich serc.
Muszą czuć przestrzeń bez której żyć nie mogą.....
To dla nich powstały moje małe maskotki w kolorach radości :)











Uwielbiam ten świat koników :-) jednak niektóre z nich nie doczekały się publikacji , ponieważ się sprzedały podczas jarmarku.
Dziękuję za miłe słowa pod postem decoupage 'owym.
Miłej nocy i weekendu , w końcu już się zbliża :)



SZKATUŁKA OGRODY HALIKARNASU

Wędrowałyśmy tylko we dwie , w słońcu i wietrze , wśród barw oleandrów i bieli marmurowych posągów.... Jesteśmy już w drodze tak długo a dnia nie ubywa , tylko noce gorące dają wytchnienie.
Dlaczego cienia zaznać nie możemy a pióra nasze cięższe od ołowiu ?
Suchość w gardle , o północy i nad ranem. W południe żar z nieba i brak wody na horyzoncie.
Gdyby tak znaleźć wśród skał nad urwiskiem choć strumień kojący obolałe nogi.... gdyby tak odnaleźć spokój.
Palmy , wystrzępione ich czupryny wystawione na słońce , ułuda tętniącej życiem oazy.
Jednak to nie sen zwabił nas do tego miejsca na skraju przepaści tylko rytmiczna muzyka i motyli śpiew.
Pozostałyśmy tutaj gdzie turkus i zieleń łączą się z morzem i zapachem kwiatów na skalistym brzegu.
Jesteśmy teraz jego częścią kolorem wypełniając duszę tego miejsca.


To ostatni motyw pawich piór jaki zrobiłam ale nie ostatni jaki pokazałam .
Chciałam Wam pokazać jak zmieniły się podczas procesu malowania.
Miłego oglądnia :)






Ostatni motyw to tabliczka z motywem pawia , który można połączyć jako komplet ale niekoniecznie.





Chciałam na koniec jeszcze podziękować za komentarze. Wiedzcie , że cieszę się z każdego i w miarę możliwości odpisuję :))
Miłego świątecznego czasu , jest jeszcze chwila relaksu :-)



WESOŁEGO ALLELUJA


Dziękuję Wam za ostatnie słowa otuchy . To wszystko sprawiło , że zaczynam wszystko na nowo ale jednak inaczej .
Jednak teraz przychodzę do Was z życzeniami radosnego przeżywania świąt i pełnego wyciszenia .
Miłości , spokoju i słońca w sercu :)
Wesołych Świąt Wielkanocnych i smacznego jajka.

SMUTNE REFLEKSJE

Długo zbierałam się do napisania tego posta , ponieważ temat życiowy ale niezmiernie trudny.
Poruszyła już go kiedyś nasza koleżanka i w pełni zgodziłam się z tym wówczas i zgadzam teraz.
Musiałam odczuć go wyraźnie na własnej skórze , wyjść z siebie i rozłożyć go na czynniki pierwsze , dokonać analizy aby wreszcie dojść do smutnego wniosku - niczego nie potrafimy uszanować.
Coraz bardziej mnie to razi i przeszkadza mi to na tyle , że mam wstręt do pewnych zachowań.
Pewnie wielu osobom się narażę ale mam w tym niebywałe doświadczenie - 15 lat w handlu a co za tym idzie refleksja nt przeobrażeń zachowań klienta.
Nie umiemy szanować ani swojej pracy a tym bardziej pracy innych ludzi.
Podczas jarmarku spotkałam się z wieloma opiniami na temat moich cen , które i tak nie uważam za wygórowane , ponieważ zanim zaczęłam wyceniać swoje prace zrobiłam rozeznanie a biorąc pod uwagę jakość szycia nie mogłabym sprzedawać za przysłowiowe 10 zł maskotek , które szyłam całe dni i tygodnie.... a jednak.
Króliczka Rozalia , może nie pierwszej piękności szyta pół dnia ale jej odzienie już nie.
Taka Pani Helenka nie ma pojęcia ile podwija się spodnie sąsiadowi a ile szyje płaszcz !
Natomiast ja wiem i to doskonale. To nie tylko praca twórcza ale cały warsztat.
Ja szyję już 20 lat , robiąc rysunki i formy i sama wymyślam moje maskotki.
To jest cała zabawa w detale , kolory , rozmiary i wykończenia.
I tutaj jest pies pogrzebany.
Na ile szanujemy siebie i swoją pracę ?
Zadałam sobie to pytanie kiedy usłyszałam , że Rozalia nie jest warta 50 złotych bo pewna Pani tuż przed nami sprzedawała króliczki tildowe za 15 zł. ( szycie maskotki plus szycie ubranka dla niej - dla mnie cały dzień )
Co mogłam począć ?
Mogłam zwinąć interes w niedzielę bo straciłam resztki wiary w ludzką inteligencję i kulturę osobistą.
Po godzinie zabawy jednemu zajączkowi tej pani odpadła łapka ale nie miałam z tego tytułu satysfakcji bo ludzie chyba nie cenią jakości chociaż sporo o niej mówią.
Uwierzcie mi , czekałam prawie tydzień aby wyciszyć emocje , jednak nadal jestem zła ..
Myślenie globalne to tylko namiastka : ile kosztował tę Panią materiał , ile prąd z maszyny do szycia a ile wycena jej pracy ?
Musiałabym odpowiedzieć , że jest drugą matką Teresą bo robi ludzkości prezenty.
Ja chcę zarobić aby móc robić prezenty.
Tylko prosze nie piszcie , że jestem przewrażliwiona bo na codzień spotykam się w pracy z takim chamstwem , że uszy by Wam zwiędły a jarmark tylko podkreślił to wszystko.

Mimo wszystko chciałabym podziękować moim wiernym klientkom od spinek i kołnierzyków , które bardzo mnie wspierają .
Gdyby nie to zwinęłabym interes.

























Wybaczcie moją dłuuugą nieobecność , chociaż pomimo pracy nie przyniosło to wymiernych efektów , nie mogłam zająć się blogowaniem.
Na razie odpuszczam to sobie - muszę odpocząć.
Dziękuję, że chociaż Wy pamiętacie ja muszę się wyciszyc i to bardzo.
Miłego początku Świąt

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Copyright Text

© 2012 Marta Betlej.
All rights reserved.
Bez zezwolenia proszę nie kopiowac.