ZAKLĘTA W PAWIA

Niczym się nie różniła . Była taka jak inne i najbardziej na świecie pragnęła zmienić swoje życie.
Inne uciekały w świat miłosnych uniesień i gorączki zakupów ale ona myślała tylko o tym aby zerwać z wiążącymi ją niczym kajdany zobowiązaniami .
Nie było łatwo wyrwać się a im dłużej się usprawiedliwiała tym bardziej było jej trudno.
Dlaczego człowiek nie potrafi unieść ramion wysoko i ulecieć ponad chmury aż w nicości ciemność ?
Dlaczego instynktownie musi się asekurować ?
Jasmine wiedziała dlaczego .
Wieczorem wybrała się do parku z koleżankami by zapomnieć choć przez chwilę i łyknąć odrobinę codzienności od której coraz bardziej uciekała w świat marzeń.
Zatrzymała się na chwilę aby podnieść rdzawy liść , po którym spłynęło kilka kropel wody...Niczym w migawce księżyc rozjaśnił jedną z nich ukazując twarz rozmazaną przez spływającą kroplę.
Drgnęła i zbyt nerwowo odskoczyła by za chwile rozpłynąć się w tęczówkach pełnych błękitnego nieba..... Najpiękniejsze co pamięta to pełne troski spojrzenie przyjaciela , który już za chwilę mienił się kolorami tak cudownymi , że nie wiedziała czy sen przypadkiem nie towarzyszy jej od dawna ?
Odwróciła głowę i zobaczyła tylko ślady po uroczych paluszkach jakiegoś stworzenia  , to wszystko.
Zmieszana uciekła w stronę świateł i już znalazła się na ulicy prowadzącej do budynku , którym się umówiła z koleżankami.
Świecący na turkusowo neon to ,,Zaklęta w Pawia,,   miejsce spotkania i ... aż ciarki przeszły jej po plecach z racji dziwnego spotkania i mieszanych uczuć na granicy jawy i snu.
Kiedy otworzyła drzwi uderzyła ją gorąca od emocji atmosfera i cicha muzyka w tle, co za miła odmiana ale i kolory.
Pawie pióra , wszędzie , na każdym kroku jako element stylizacji.
Gdzie nie spojrzała tam pióra i barmanki makijaż i suknia wokalistki śpiewającej w rytm sennej muzyki.
Wszystko było bajkowe i wszystko takie znajome jakby zawsze tam była chociaż nigdy nie bywała w tych miejscach.Znajome twarze koleżanek i uśmiechy przechodzących bywalców.... czy czegoś nie pamięta ?




Kiedy zadzwonił telefon wyszła na zewnątrz aby spokojnie porozmawiać i nikomu nie przeszkadzać.
Kiedy skończyła minęła się z kimś kto zaczepił ją ściskając za ramię.
To był on w błękitnym płaszczu i najsmutniejszym spojrzeniu jakiego nie pamiętała.
Weszli razem do środka zupełnie innego, zupełnie jak z jej snu a kiedy się odwróciła zobaczyła pawie pióra jego i swoje bo wszystko dookoła razem z nimi się zmieniło....










W trakcie malowania tej tacy pomyliłam klej z farbą tak byłam zajęta chwytaniem wielu srok za ogon .
Coś mi nie pasowało , że takie mało przejrzyste wyszło , że papier taki jak przez mgłę ledwie widoczny a później spojrzałam na butelkę farby tuż przy spodeczku .... po prostu rozcieńczałam farbę z wodą i tak powstała taca pobielona :))
Znowu leżę w łóżku. Mam chyba powrót i trochę się martwię . W pracy pierwszego dnia było mi słabo ale nie chciałam robić z tego tytułu afery. Teraz nie wiem co zrobić?
Lekarz dał mi 5 dni zwolnienia a ja nie jestem w formie po tygodniu nadal.
Ma się to szczęście do lekarzy.
Miłej niedzieli.
Chciałam wyjść do lasu na spacer ale czuję się za słaba aby wstać i nici ze słońca :(
Miałam zrobić zdjęcia misiaczków , prezentów od Anett i znowu ktoś pokrzyżował moje plany.






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Copyright Text

© 2012 Marta Betlej.
All rights reserved.
Bez zezwolenia proszę nie kopiowac.