W TAJEMNICZYM OGRODZIE

W tajemniczym ogrodzie bez zmian jest niesamowicie i ze zmianą , ponieważ rozkwita kolorami i urzeka swoim pięknem.
Odbyło się w nim spotkanie , bardzo krótkie ale owocne , w którym główną rolę odgrywała Dominika.
Dzień wcześniej wybrałam kilka miejsc , gdzie ważne było samo tło a później produkty.
Tło jak zaraz zobaczycie zagrało mocno ale teraz z tego miejsca chciałam bardzo podziękować Dominice za jej zaangażowanie i za użyczenie siebie :D
Pięknie to wszystko na niej wygląda a do tego przebierała się do każdej spinki ( prawie )
Zapraszam na fotorelację :)





Dominia w sukience uszytej przeze mnie i zafarbowanej na fiolet. Farbowana na ,,żywioł,, tak jakbym nie przejmowała się jaki wyjdzie efekt :-)






W sukience z h&m , bardzo odgrzebanej z szafy :)



W bluzce uszytej przeze mnie i zapomnianej na wieki




Sukienka z h&m bardzo o ciekawym fasonie i sportowych wykończeniach .
To będzie koniec tej części bardzo krótkiej , ponieważ musiałyśmy zmieścić się w ramach czasowych narzuconych przez uciekające słońce.
Cieszę się , że wróciłam. Po tygodniu nieobecności mam nowy sprzęt i internet szaleje jak nigdy!
Buziaki i miłego dnia,



NASZYJNIK TAJEMNICA ZIELONEJ ŚWIĄTYNI I WYZNANIE

Powracam pamięcią do pewnych wydarzeń sprzed lat , które zmieniły moje myślenie.
Czasami wystarczy kogoś poznać , kto przebudzi nas z głębokiego snu.
Może to być kobieta albo nawet dziecko , zwierzę może nam coś prostego ujawnić , uświadomić.
Tkwimy w pewnych czynnościach i zamykamy się w schematach a tutaj , tuż za rogiem możemy odkryć siebie.


Nie musi to być miłość , nie musza nami targać emocje rozrywające nas na strzępy .
Czasami odnajdzie nas osoba , która musi odcisnąć ślad w naszym istnieniu po to by nas skierować na właściwą drogę.
Dostałam od niej przebudzenia dar ale zabrała wiele. Po latach mam odejście i już nie zajmuje mnie ten temat jednak gdyby nie to spotkanie nigdy bym nie poszła na studia artystyczne i nie tworzyła.
Dlaczego zawracamy z naszej drogi skoro od dziecka kształtujemy swoją osobowość .
To my wiemy najlepiej czego chcemy ale musimy sprostać wymaganiom.
Jako dziecko wiedziałam , że sztuki plastyczne będą mnie zajmowały i nic innego ale sytuacje w życiu zmieniły mnie i otoczenie wywarło ogromną presję . Mój wybór , moje preferencje miały mało do mówienia w ten czas. Gdyby nie moja mama nie było by mnie tutaj.


To wsparcie dało mi siłę i dalej poszło już łatwiej.
Dlatego pomyślałam , że muszę to napisać i wiem , że już powoli znikamy bo młodzi ludzie , z którymi pracuję nie patrzą na nikogo. Ja musiałam patrzeć na innych i dostosować się , Teraz wszyscy chcą by do n ich wszystko dostosowywać.
Czasami myślę , że jesteśmy tymi ukrytymi w gąszczu filarami , starymi zarośniętymi świątyniami , do których jeszcze się powróci i dostrzeże , że prawda była ukryta a każdy musi swojej poszukać w sobie bo zna ją tylko o niej zapomniał :-)
Mam nadzieję , że moje wyznanie nie jest niczym dziwnym . Chciałabym aby było nie tylko o tym z czego robię nowy naszyjnik ale również o tym DLACZEGO WŁĄŚNIE JEGO ROBIĘ .
Robiłam ten naszyjnik oglądając wspaniały film pt. ,,Dobry rok ,, i świetnie mi się przy nim pracowało . Tak osobiście również potraktowałam ten temat i chyba dobrze , ponieważ każdy kiedyś znajduje się na zakręcie .....




NASZYJNIK WYGASŁE WULKANY

Muszę powrócić w te miejsca księżycowe . Brunatne pagórki , czerwone piaski i czarne plaże .
Tak tęskniłam za księżycem i marsem i znalazłam go na ziemi.
Moją miłością okazały się wulkany. Jeszcze nigdy nie czułam takiego rozdarcia jak tego dnia , kiedy opuszczaliśmy Lanzarotte. . .
Zbierane oliwiny i fragmenty zastygłej lawy wykorzystuję teraz w biżuterii więc zapraszam Was w tę niezwykłą podróż po surowych pejzażach Lanzarotte :)

Zamknęłam w słoiczku fragmenty plaży , którą pokochałam będąc tam i której kolory podziwiałam.
Chociaż minęło chyba z sześć lat to wspomnienia żyją nadal.






Mam nadzieję , że w antycznym złocie mu do twarzy. Już nie nadążam tyle naszyjników zepsułam , kilka będzie do poprawy i zmiany. Czasami okazuje się , że użyty materiał nie układa się i trzeba wszystko zmienić . Jest to niesprawiedliwe . Nakład pracy , czas , którego nie mają osoby pracujące i dojeżdżające z innego miasta a tak wielka potrzeba tworzenia .
Kiedy jadę szkicuję , kiedy pracuję myślę o tym , co zrobię w domu a w domu czasem zasypiam ze zmęczenia bo ciężko się pracuje.
Wiem , że większość tak ma i dlatego napisałam , że czuję , że wszystkie tak mamy i wierzcie mi , rozumiem i jestem z Wami . Niestety my Polki tak tworzymy , po pracy na ostatnim wydechu :))
Ale my jesteśmy fajne :D


NASZYJNIK ZŁOTA PSZCZOŁA

Lubię patrzeć na pszczoły , na motyle i ważki. Lubię kiedy słyszę ich bzyczenie . To relaksuje i napawa radością a świat jest taki piękny i kolorowy.
Pomyślałam , że kiedy unoszą się w powietrzu ich skrzydełka są tak krystaliczne i błyszczące jak krople wody , jak kryształ i tak delikatne jak płatek kwiatka zarazem.
Pszczoły i robaczki wszelakie ..... lubię je w biżuterii , nawet bardzo dlatego ostatnio ciągle przemycam je do bransoletek a ostatnio do naszyjników.
Jednak ten naszyjnik jest wprost z nich złożony :)


Naszyjniki to zupełnie inna historia. Zabierają mi bardzo dużo czasu. Myślę , że mam już kolory a tutaj jeszcze cała reszta , faktury , dodatki , charmsy i kryształki .
Ten od początku był w mojej głowie i taki jaki jest jest dla mnie udany.
Nie żebym była nieskromna ale po drodze zepsułam dużo metrów sznurków i łańcuchów. Wiem co mówię . Lekka droga przez mękę :)


Jestem na etapie dopracowywania stylu i waham się jeszcze więc małe misz - masze będą się działy .


Wiem , że mnie długo nie było , tzn. wpisy są regularne ale ten brak płynności internetu to był koszmar. Powoli wracałam i do Was i do komentarzy.
Dziękuję , że byłyście ze mną i nie myślcie , że ja zapomniałam :)
Ten naszyjnik idealnie wpisuje się w nowe wyzwanie Szuflady pt. ,,Owady ,, dlatego chciałabym je zgłosić do tego wyzwania , tym bardziej , że dawno nie brałam udziału w wyzwaniach.




JESTEM NIEOBECNA

To będzie bardzo szybki post.
Pewnie zauważyliście jak rzadko jestem.
Internet mam 2 - 3 godziny a póżniej klops. To frustrujące. Nie nadążam z niczym a na odpowiedzi w stylu każdy musi mieć internet uśmiecham się ironicznie. Ja nie potrzebuję go do zabawy , o nie.
Jak tylko coś więcej uda mi się ustalić odezwę się .
Jak tylko dobiorę się mu do ,,skóry,, dam znać.
Na razie jestem zafascynowana i to bardzo stylem etno, mieszankami afrykańskich deseni wymieszanych z barwami ziemii , która w każdym zakamarku przybiera inne barwy od czerwieni po słomkowo żółte barwy wybrzeży......

Jestem zakochana w naszyjnikach i dlatego ujawniam rąbek mojej tajemnicy odnośnie majowego candy ale ..... ciiiiii
W tym poście moje próby weryfikacji tego , czego najbardziej potrzebuje i jeszcze miotam się mędzy stylami :)


Naszyjnik nazwałam ,,Jestem nieobecna,, ponieważ w takim właśnie jestem stanie.
Wyrwana z kontekstu i od rzeczywistości , oderwana od ludzi.

Moje następne poczynania są proste a późniejsze , których nie mogę zdradzić typowo wakacyjne , zgodne z trendami etno.
Mam nadzieję , że będzie na co czekać :)




Pozdrawiam Was melancholijnie i czekam na sesję , w której będę mogła pokazać naszyjniki na żywej osobie a nie na papierze :)





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Copyright Text

© 2012 Marta Betlej.
All rights reserved.
Bez zezwolenia proszę nie kopiowac.