NASZYJNIK WYGASŁE WULKANY

Muszę powrócić w te miejsca księżycowe . Brunatne pagórki , czerwone piaski i czarne plaże .
Tak tęskniłam za księżycem i marsem i znalazłam go na ziemi.
Moją miłością okazały się wulkany. Jeszcze nigdy nie czułam takiego rozdarcia jak tego dnia , kiedy opuszczaliśmy Lanzarotte. . .
Zbierane oliwiny i fragmenty zastygłej lawy wykorzystuję teraz w biżuterii więc zapraszam Was w tę niezwykłą podróż po surowych pejzażach Lanzarotte :)

Zamknęłam w słoiczku fragmenty plaży , którą pokochałam będąc tam i której kolory podziwiałam.
Chociaż minęło chyba z sześć lat to wspomnienia żyją nadal.






Mam nadzieję , że w antycznym złocie mu do twarzy. Już nie nadążam tyle naszyjników zepsułam , kilka będzie do poprawy i zmiany. Czasami okazuje się , że użyty materiał nie układa się i trzeba wszystko zmienić . Jest to niesprawiedliwe . Nakład pracy , czas , którego nie mają osoby pracujące i dojeżdżające z innego miasta a tak wielka potrzeba tworzenia .
Kiedy jadę szkicuję , kiedy pracuję myślę o tym , co zrobię w domu a w domu czasem zasypiam ze zmęczenia bo ciężko się pracuje.
Wiem , że większość tak ma i dlatego napisałam , że czuję , że wszystkie tak mamy i wierzcie mi , rozumiem i jestem z Wami . Niestety my Polki tak tworzymy , po pracy na ostatnim wydechu :))
Ale my jesteśmy fajne :D


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Copyright Text

© 2012 Marta Betlej.
All rights reserved.
Bez zezwolenia proszę nie kopiowac.