SESJA KAMELEON

Moja koleżanka Dominia ma wiele twarzy.... Nigdy nie wychodzi na zdjęciach tak samo. Jest to niesamowite zjawisko , które obserwowałam podczas wspólnych zdjęć w naszym przydomowym lasku. To był jedyny taki piękny i słoneczny weekend. Już później nie byłoby szans na takie zdjęcia.
Pomysł jak zwykle zrobił się sam. Po prostu wzięłyśmy futra i kołnierze i poszłyśmy na sesję :-)


W pierwszej kolejności pragnę przedstawić kołnierzyki , które nie weszły w skład poprzedniej sesji ale to ze względu na ich jesienny charakter. Widać tutaj jak ładnie wpisują się w stylistykę typowo warstwą , pełną romantyzmu..... ach!




I już nie mogłam oprzeć się tym retro inspiracjom : kołnierz na kołnierzu i błękity dla blondynki - piękny zestaw .
Dodatkowo okazało się , że to co niepozorne olśniło mnie swoim blaskiem. Nie myślałam , że kołnierzyki tak ładnie się prezentują ..... sama nie mogę w to uwierzyć :-)





Tkanina na ten kołnierzyk kurczy się niepostrzeżenie , tzn. pozostało mi jej już niewiele. Efekty daje świetne ale już trzy kołnierzyki z niej uszyłam i jestem bardzo zadowolona z faktury węża nawet wtedy kiedy obsypuję ją kwiatami.





Cztery zdjęcia i za każdym razem Dominia ma inną twarz..... niesamowite.
Kołnierzyk z miękkiego aksamitu niezbędny w tym czasie jest idealnym łącznikiem pomiędzy nią a otaczającym pięknem przyrody. Futrzany kołnierz tylko podkreśla głębię ugru.







Dziękuję , że dotrwałyście do końca i jednocześnie zapraszam na nowy wpis na Luna i Lulu , ponieważ sowy też miały swoją sesję wśród przyrody , niestety bez światła słonecznego :(
Jeśli chodzi o ten wpis chciałam pokazać Wam nie tylko moje prace ale coś więcej.
Ta sesja obejmowała również opaski do włosów ale o tym w innym czasie . Reszta kołnierzyków będzie brała udział w sesji zimowej ale nie mogę zdradzić szczegółów bo byłyby zbyt oczywiste :)
Dziękuję za obecność w moim świecie - naszym i życzę Wam spokojnej nocy :)




WARSTWY CERINTHE MAJOR ORAZ ZAPROSZENIE DO DRUGIEGO BLOGA


Cerinthe Major , tak zainspirowała mnie przenikającymi się kolorami , że musiałam stworzyć tę spinkę pełną wibrujących światełek unoszących się między płatkami .....
O świcie zmienia swoje szaty na odcienie śliwki , wieczorem zaś w błękitach rozkochuje w sobie otoczenie.
Wiem , kiedy jest smutna , ponieważ zamyka się w sobie i cicho szlocha nad strumieniem w głębi lasu. Chciałabym aby tańczyła w słońcu roześmiana . Chciałabym aby wyszła z ukrycia i dotknęła ziemi . Czy zapamiętała jak pachnie kwitnący groszek , różowy bez w pełnej rosie albo , że kiedy mgły unoszą się nad oceanem to jakby wata cukrowa sunęła po falach w naszą stronę.....
Możemy zamykać oczy i przywoływać zapachy , możemy również we śnie czuć to , o czym już dawno nie pamiętamy. Możemy wreszcie wyobraźni bramy otworzyć i cieszyć się marzeniami jakby było tu i teraz takie jakie chcemy. Tak dużo dzieje się w nas i poza nami ..... Należałoby tylko uformować kształt z tej myśli , stworzyć kolor i poczuć , że mamy to , co zawsze było naszym pragnieniem ........


Spinkę zgłaszam w Wyzwaniu Szuflady pt. ,, Kryształy ,,



źródło - ogrodowisko
 Tak pięknie wygląda na fotografii ta typowo śródziemnomorska roślina. Wspaniała prawda ?




Nie wszyscy jeszcze o tym wiedzą ale założyłam w końcu drugiego bloga .
Luna i LuLu , czyli stworzone z miłości do zwierząt dla dzieci :-)
Takie jest zresztą przesłanie mojego butiku , który znajduje się na Dawanda. Jeśli ktoś jest ciekaw zapraszam , chociaż blog jest w fazie aranżacji :-)
Przenoszę tam również wszystkie linki blogów szyciowych więc tam będziemy się spotykać a w tematach biżu , imprez , ślubów i relacji z podróży - tutaj.
Jeśli będę chciała coś szczególnie podkreślić będę się przypominała .
Mam nadzieję być bardziej aktywna w blogowym świecie. Wierzę ,że tak będzie skoro już nastąpiła niewielka poprawa......
Dziękuję , że zawsze zaglądacie zanim ja zdąże do Was . Dziękuję za każde słowo i uwagę .
Dziękuję za czas poświęcony mi .
Dobrej nocy :-)

MARINA ROMEA - DZIEŃ


Odkryłam to miejsce za późno , ponieważ nigdy nie wracam tam , gdzie już raz byłam....
Marina Romea , raj dla córki rybaka :-)
Zanim opowiem o tym zaczarowanym miejscu wrzucam w ostatnim momencie zdjęcie stąd właśnie do Fotogry w  Art-piaskownicy



Pierwsze zdjęcia , takie o poranku , kiedy delikatna mgła unosiła się nad linią horyzontu....





Następne , w pełni słońca , chociaż nie jest to najlepsza pora dla fot , jednak słońce jest już pod innym kątem , więc nie należy się zbytnio martwić wypalonymi kolorami - to jesień :)
Kolory zrobią swoje i ubiorą przestrzeń , więc nie musimy się wysilać specjalnie , chociaż mam założony polar cały rok :)























Marina Romea ( 12 km od Rawenny ) to idealne miejsce dla miłośników spacerów oraz przyrody.
Miejsce szczególne dla świata roslin i zwierząt.
Pamiętając o tym zaplanujcie wyprawę , ponieważ aby tutaj się dostać z Polski trzeba dopasować sobie połączenia tak jak my ślęcząc w internecie i drukując wszystkie auto i szyno pojazdy z samolotem na czele :D
Ale przejdźmy do opisu....
Wylądowaliśmy w Bolonii ale udaliśmy się w kierunku fantastycznego Rimini , miasta z przeszłością bogatą w zabytki i ciekawą historią , o której warto wspomnieć.
W tym mieście przyszedł na świat wspaniały Federico Fellini a jako jedno z ważniejszych miast cesarstwa Rzymskiego ma kilka perełek wartych uwagi.
Przebywaliśmy tutaj dwa dni po czym przemieściliśmy się w kierunku Rawenny ale nie zatrzymując się tam na dłużej jako , że tuż niedaleko mieści się Park Narodowy Bosco della Mesola.
Położenie jak z bajki , pełne pejzaży nienaruszonych przez masową turystykę i ta cisza.
Obrazy mówią same za siebie.
Jako córka rybaka mam sentyment do takich miejsc a jako plastyk zachwycam się nimi.
Pewnie dlatego mój ukochany został zaskoczony kiedy znaleźliśmy się tam ( miała to być dla niego niespodzianka , ponieważ uwielbia łowić ryby ) , jednak niestety pogoda pokrzyżowała nam plany do tego stopnia , że w Polsce było duuużo cieplej.
Będąc w Marinie przez 5 dni na 4 przypadł deszcz dlatego te zdjęcia powstały w ciągu jednego dnia , w dzień i wieczorem kiedy słońce się nad nami zlitowało i ostatniego dnia pożegnało nas upałem :)













Czy możecie sobie wyobrazić jak może być pięknie wiosną kiedy roślinność rozkwita ?
Żałuję , że nie zabrałam ze sobą mojej Sigmy. "(
Wszystkie ptaki byłyby na wyciągnięcie ręki a jest co fotografować i filmować , ponieważ znajdujemy się na terenie rezerwatu przyrody :)
Zapraszam do oglądania zdjęć tylko i wyłącznie z tego podmokłego terenu ze słoną laguną Pialassa Baiona w tle.
Następne o zachodzie słońca oraz plażowe skarby.....niebawem :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Copyright Text

© 2012 Marta Betlej.
All rights reserved.
Bez zezwolenia proszę nie kopiowac.