PANI DNIA I PANI NOCY CZ. III

Krzyk obudził moje skostniałe ciało i jeszcze przez moment nie rozpoznawałem miejsca.
,,Zawsze możesz zawrócić,, - odrzekła w pustkę staruszka a echo jej słów odbiło się z trzaskiem od krzywych krawędzi skalnej jaskini. Wyglądem mu kogoś przypominała. Tylko kogo skoro nie pamiętał niczego. Tamta istota miała tak podobną twarz. Widział ją tylko przez chwilę zanim prawie osunął się na nogi ale było to coś niesamowicie podobnego w rysach twarzy . Zupelnie inne oczy , inne usta ale ten nos i oczy jasnobłękitne .....
Nie zamierzał odpowiedzieć tylko stał a raczej słaniał się na nogach. Rozpaliła ognisko a światło pięknie zaczęło złocić ściany , które im dalej wgłąb robiły się coraz bardziej atramentowe.

Staruszka ma 27 lat.
Zatrzymała się na rynku z bukietami kwiatów. Była szczęśliwa jak nigdy przedtem.
Znowu jest tutaj i ponownie przeżywa ten sam dzień zupełnie o tym nie wiedząc.....
Jest piękny , czerwcowy poranek. Niezwykle przejrzyste niebo. Na horyzoncie majaczyły białe głowy masztów a błękitna tafla oceanu spokojnie tuliła je do snu.
Sennie również zaczął się poranek a ponieważ radość czuło się w powietrzu ludzie nie umieli zatrzymać się na chwilkę by cieszyć się tym co najpiękniejsze.
Z okazji ślubu najszlachetniejszego maga i jego ukochanej zakazano pośpiechu .....
To miał być dzień radości i upragnionego spokoju po wieloletniej udręce narzuconej przez złego czarnoksiężnika.
Odkąd dobry mag przywrócił niebu błękit dzień nabierał rumieńców a rośliny życia. Świat się przebudził wyłaniając się spod szarej warstwy pajęczyn otaczającej całe królestwo.
Każdy na dworze młodej pary mógł podarować coś kolorowego lub przyjść po prostu z życzeniami.
Nie było osoby , która nie chciała czegoś podarować tak ogromną wdzięczność odczuwano.
Kiedy wybiło południe na brukowanym dziedzińcu wśród ludu zakochani podali sobie dłonie na znak miłości......

,,Kim jesteś?,,
,,Zaśnij snem spokojnym ,, - odpowiedziała staruszka - ,, chciałam opowiedzieć Tobie pewną historię ale jesteś zbyt słaby , jeszcze nie teraz , śpij przybyszu .
Powrócił jak zza kotary sen niespokojny . Ta sama sceneria i ..... twarz tej kobiety .
Jej oczy były pełne miłości . Takie ufne ale ciało z bólu i strachu nie mogło zaznać spokoju ....
Te oczy , ten wyraz i ten kolor...... majowego strumyka powiew .......
Obudziłem się zdezorientowany , jak za pierwszym razem.
Zdążyło się rozjaśnić a światło słoneczne wypełniło horyzont aż po schronienie ze skał.
Cała reszta kryła się jednak w ciemnościach , zupełnie jak moja pamięc..........

Pozostawiam tę nutę niedopowiedzianą na następne spotkanie a teraz życzę Wam miłego weekendu i słońca , którego na oczy nie widziałam od jakiegoś czasu :(
Nic nie szkodzi ten tydzień upłynął mi na domowych porządkach w szafach i .... w moim butiku Lunadeco na Dawandzie. Zmieniłam , co trzeba usunęłam , dodałam nowości , upiększam cały czas , jeszcze jestem w trakcie i dlatego mam specjalne rabaty do 20 % na wszystkie produkty tak zaszalalam :)
Znikam robić kolejne spinki ..... miłego wieczoru :-*
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Copyright Text

© 2012 Marta Betlej.
All rights reserved.
Bez zezwolenia proszę nie kopiowac.