ZIMOWY OGRÓD

W zimowym ogrodzie zamknęłam płatki róż
ukryłam je dla Ciebie pod taflą sadzawki
zmroziła je zimnym spojrzeniem pani o srogim spojrzeniu
zapomnisz o mnie kiedy już ptaki przylecą
a tak ładnie w szkarłacie i do twarzy w kwiatach jej było....

A teraz po krótkim wstępie ( bo na tyle na razie
mnie stać ) przechodzimy do naszej króciutkiej sesji pt , Zimowy Ogród,,
Zapraszam do naszego pięknego miejsca , które zawsze wygląda inaczej i zaskakuje o każdej porze roku :)















Dziękuję za uwagę i miłe komentarze. Szczególnie dziękuję tym najbardziej wytrwałym i chociaż ja bywam już nie tak często to Wy nadal trwacie przy mnie jak filar :)
Dziękuję całym swoim sercem.
Dziękuję również Dominice i Bogu , że biorąc wolny dzień w ciemno dostałam taki piękny dar pogodowy :-)
Miłego weekendu pięknego i słonecznego i .... właśnie taki piękny jest !

OCZY SMOKA



Ostatnie wspomnienie i przebiegł mnie dreszcz..... bez pamięci przebudziłam się nad turkusowym urwiskiem. Pasjonuje mnie przyroda , niezwykłe kolory zieleni i bezdech oraz krzyk oceanu.... Ale mój własny krzyk mnie przeraził do głębi. Odnajdywałam nie raz fragmenty mchu na mojej twarzy , czasami igliwie we włosach. Za każdym razem kiedy pragnę schować się w lesie zapominam o wszystkim. Tak jak wtedy ....
Był mroźny zimowy dzień , który zawładnął całym światłem aż do wieczora . Przechadzając się po królewskich ogrodach zabłądziłam w labiryncie drzew zupełnie zapominając o wszystkim i kiedy mgła spoczęła na moich włosach poczułam dziwny dreszcz . To właśnie wtedy usłyszałam ten dziwny głos .
Nie rozumiałam słów przyniesionych z wiatrem ale zadrżałam z zimna i przerażenia jednocześnie.
Ten starożytny język pośród wiatru wtórujący mu w rozżaleniu i .... bezmiar tęsknoty . Rozum rozpoznał smak niebezpieczeństwa ale nogi ciężkie jak kamienie wrastały coraz bardziej w trawy stapiając się z nimi w jedno.
Ziemia miękka i zimna otulała mnie swoim ciasnym uściskiem coraz bardziej i z pewnością straciłabym oddech gdyby coś nie wciągnęło mnie z ogromną siłą uniemożliwiając krzyk .
Nie zdążyłam oddzielić jawy od snu , nie potrafiłam uruchomić racjonalnego myślenia . To był szok i paraliżujący strach oraz głęboka ciemna jak smoła ciemność i głośne bicie serca opanowanego przez panikę.
Szmery , oślizgłe dźwięki i brzęczenie , które zaczęło przybierać na sile . Późniejsze obrazy powoli przywracały mi obraz sytuacji. Coś błyszczało w zakamarkach mroku , coś złowieszczego , nieznanego .


Te oczy płomiennie czerwone z plamami zieleni i żółcieni .... pamiętam je ,  zawsze kiedy zasypiałam jako dziecko. Nie mogłam tylko wrócić do wspomnień wymazanych przez pewne wydarzenie ale znam je i ...... strach powoli wycofywał się w cienie , przestał mnie boleć w piersiach i głowie , nie czułam już przerażenia bo kiedy smok zbliżył się do mnie rozpoznałam jego mowę . To ja znalazłam jajo w smoczej jamie. To ja opiekowałam się tym maleństwem a kiedy jego oczy zaczęły płonąć wiedziałam , że Orlando dojrzał i musi mnie opuścić . Odtąd nocowałam w lesie przytulona do niego i bezpieczna . Tylko tak mogliśmy się widywać ..... do czasu ......







Mam nadzieję , że chociaż troszkę Was zainteresowałam ?
Bardzo trudno mi wracać do pisania po tak długiej przerwie. Od tygodnia powstawały nie składne pojedyncze zdania. Nie miałam szkiców na temat i przebieg wydarzeń . Zaczęłam pisać i w końcu historia napisała się sama :-)
Myślę , że najtrudniej się zmobilizować i zacząć a później wszystko ponownie zaczyna jakoś się układać :)
Dziękuję za Wasze miłe komentarze bo bez nich to nic nie ma sensu :)


MGLISTE WSPOMNIENIE

W pamięci obrazy pożółkły już i rozmyły się w chłodnym powietrzu listopada.
Jesienią wzrok odwrócił się od radości łykając suche powietrze kaloryfera jak zdechłego radia trzeszczącego za falą uniesień.....
Tylko w słońcu wszystko jest złotem.
Rozmazane sylwetki uciekają przede mną mrużąc oczy jakby chciały zapomnieć
Ich pieśń rozkołysała łódkę wydaną na sztorm
Uniosą chłodem nocy statek w fiolety nieba i czerń oceanu

Stoję a twarz gorąca od od wspomnień ukryta za liśćmi wysuszonymi ze zmęczenia
Gałęzie wyginają się a palce tańczą we mgle skrzypiąc z bezsilności jak ludzkie
Tańczą we mgle i motyle za szybką do kolekcji .....
Taka jesień zastygła w rozprutej sukience z worka zepchnięta w kąt zaskoczona przez biały puch zimy
Ta Pani przykryła całą brzydotę namiastką piękna jak ciało bez makijażu dostaje nowe szaty i szminkę w kolorze burgundu..... Więc taka jest ciemna strona księżyca.....



Tylko proszę się nie przerażać taka ciemna strona jest w każdym z nas i każdy może ją wyrażać na wiele innych sposobów . Trudno było mi zebrać się do pisania a jak już ręce opadły na klawiaturze wyszło to. Kiedyś bardzo dawno temu byłoby tylko to ale i z takich przemyśleń można coś zbudować o miłym zakończeniu.
Powstało oprócz słów dużo biżuterii . Breloki i naszyjniki rozbiegają się po stole przenikając coraz większe obszary małego pudełka. Przestrzeń życiowa skurczyła się do przesady . Miejsce do spania jest już pracownią twórczą , po której skaczą koraliki , charmsy i przekładki.
Oto pierwsza odsłona sylwestrowych wariacji w kolorze srebra 






Następnym razem mam nadzieję pokazać Wam smocze oczy i może uda mi się napisać coś o nich , zmyślonego jak zwykle :)
Pięknej niedzieli w słońcu i śniegu :)






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Copyright Text

© 2012 Marta Betlej.
All rights reserved.
Bez zezwolenia proszę nie kopiowac.