POWRÓT DO ŹRÓDEŁ

Mówiłam , że nie wrócę do decoupage 'u a tutaj niespodzianka . Jedna taca za drugą , skrzynka za skrzynką i jeszcze dwa meble wpadły w między czasie .
Niestety nie jestem w stanie wrzucić wszystkich zdjęć . Niektórzy widzieli je na instagramie . Łatwiej i wygodniej zrobić zdjęcie z telefonu zwłaszcza jeśli wybieramy się z całą torbą maskotek o poranku przy pięknym słońcu . Idziecie , macie kawałek do przejścia ale to miejsce jest szczególne i trzeba troszkę się potrudzić .
Kiedy już jesteście coraz bliżej słońce zachodzi za chmury tak gęste , że nie macie złudzeń , że wyjdzie zza tych ciężkich zasłon a na dodatek bateria się rozładowała w aparacie .....
Ech , wszystko wynika z przemęczenia. Wczoraj na przykład podczas szycia oparłam na chwilę plecy i trzymając nadal w rękach maskotkę jeszcze nie wypchaną zasnęłam na siedząco.....
Łukasz jednak czuwał bo kiedy zrobiło się cichutko obudził mnie i pościelił łóżko oznajmiając , że to już pora snu...... hi hi hi
Wracając do decu mam kilka zdjęć , które Wam teraz zaprezentuję ale ich jakość taka sobie , ponieważ w grobowcu jest ciemno a próby robienia zdjęć na dworze kończą się źle.
Ja po prostu nie mam w domu warunków w ciemnym malutkim mieszkanku ale jest jak jest .
Więc jest tak :-)







Turkusy oszalały ale najważniejsze jest to , że lakier w końcu jest taki jaki być powinien. 
Nie wiem czy Wy też mieliście takie doświadczenia ale nie raz zawiodłam się na lakierze , który albo się ważył albo pękał . Czasami specjalny lakier do decoupage'u okazywał się beznadziejny i należało go wyrzucić. Po kilkuletnich próbach przekonałam się do niego i wiem , że mogę mu zaufać . 
Życzę miłej nocy , twórczej , spokojnej , pięknej , romantycznej . Dla każdego coś miłego :-)

JASPISY SĄ NAJPIĘKNIEJSZE

Dawno nie publikowałam . Tak , nie tylko praca zawodowa i dojazdy w zakorkowanym Poznaniu wyciskają ze mnie resztki sił ale codzienne obowiązki . Na tworzenie pozostaje mi z około 2 godzin dziennie. O zgrozo !
Nie byłoby w tym nic złego ale za trzy tygodnie rozpoczynają się targi a ja nie mam tych drobnych gadżetów , które są najważniejszym punktem programu świątecznego .
Nie wyobrażam sobie świątecznych prezentów bez reniferów , choinek , anielskich skrzydeł , bucików na prezenty i gwiazdek czy bombek.
Tego również szukają klienci odwiedzający targi . Tego właśnie nie mam ..... jeszcze .
Przygotowania ruszyły już w sierpniu , ponieważ nauczona zeszłorocznymi wydarzeniami wiedziałam , że tym razem zdążę .
Posiadam w domu wieżę ułożoną z pudeł wypełnionych dużymi maskotkami . Są tam sowy , lisy , renifery , żyrafy , sarenki , osiołki , koty i psy.
Brakuje jeszcze szycia taśmowego a ja tego nie lubię jak nie wiem co !
Świadomość uszycia 30 malutkich reniferków..... zaczęłam wczoraj i już mam dosyć :)
Ale wracając do tematu z tytułu posta mowa o jaspisie , który jest kamieniem z jakim lubię pracować najbardziej .
Ostatnie zamówienie na komplet biżuterii z jaspisu szarego okazał się strzałem w dziesiątkę , ponieważ zostałam zainspirowana i teraz uczepiłam się go jak rzep psiego ogona.
Zamówiłam w Kamieniołomach same matowe kamienie , które wyglądają fenomenalnie i zamierzam tworzyć z nich nadal . NIgdy jeszcze nie byłam tak bardzo zadowolona z faktur tych właśnie kamieni.
Zostawiam Was sam na sam. Zdjęć będzie dużo :) Zielone kamienie w towarzystwie jaspisów szarych oraz picasso to turkusy afrykańskie .
















Dziękuję za wszystkie miłe komentarze choć minęło już troszke czasu . Mam nadzieję , że uda mi się nadrobić wszystko choć nie wiem czy tak do końca. Miłego weekendu :-*

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Copyright Text

© 2012 Marta Betlej.
All rights reserved.
Bez zezwolenia proszę nie kopiowac.