ROZALIA W OGRODZIE MARZEŃ

Marzenia .... czy pamiętamy jakie nam towarzyszyły podczas naszych pierwszych życiowych zmagań ?
Kiedy naginanie rzeczywistości wydawało się takie proste jak skakanie przez gumę ?
Ach..... Ja i moja kuzynka chciałyśmy śpiewać .... ja w chórze a ona zmieniła zdanie ale zawsze  kiedy rysowałam kobiety mówiłam mamie , że będę projektantką mody ;D
O krok...... gdyby życie mojej rodziny ułożyło się inaczej ...... gdyby .....
Teraz wiem , że taka część mojego bycia tu i teraz wyraźnie odpowiada moim dotychczasowym doświadczeniom i przeznaczeniu oraz predyspozycjom bardziej śmiałym w kierunku ..... no właśnie ?
Jaką drogą się udać jeśli mamy przed sobą wodospady zmian i ścieżki zagmatwanych uliczek prowadzących do rozwiązań tak różnych ? 




 Rozalia miała na sobie niebieską sukienkę , wyprasowaną i ułożoną pieczołowicie z pełną dbałością o każdy detal .
Kiedy dzień chylił się ku zachodowi myślała tylko o tym jaką jutro ubrać suknię aby życie było bardziej barwne ?
Zamiatała swoją chatkę każdego poranka , odkurzała starą porcelanę po prababci.
Każdego poranka piekła chleb a jego zapach unosił się ponad lasem i docierał do polany marzeń :)
Na tej polanie zbierała kwiaty i zioła i na niej również poznała przez przypadek swoją drugą króliczą połowę zamyśloną i milczącą .....
Nie był to tylko przypadek . Ten króliczy artysta miał w głowie bardzo ważne zadanie trudne do rozwikłania ale w rezultacie po upadku z pewnej wysokości udało mu się dojść do pewnych rozwiązań i do pełnego uznania dla urody Rozalii , która opiekuńczo zajęła się pacjentem obolałym i zagubionym we mgle .
Nigdy nie zapomnę jej oczu pełnych łez i serca naiwnie wypełnionego nadzieją kiedy odchodził.
Myślała , że kiedy będzie gotowa powrócą dawne dni i uczucia.
Czuwała i zapalała przed domem latarnię , do której tylko ćmy się modliły.
Wieczorami rozpalała ognisko i smażyła pomidory a myśli jej oplatały ciężkie chmury , które obiecały nie raz pomoc.... Nie dotarły do niego , nie otrzymała nic ponadto co sama wyśniła i wymyśliła a jednak marzyła.
Moja pamięć sięga własnie tam a jej ? Jego ?
Kto zbuduje nowy dom dla marzeń , dla istot których już nie ma ?
Żyjmy teraz bo krótka nić nawinięta szpulę może szybo się skończyć...
Cieszmy się życiem moje drogie :D













 Tak zwane zajawki i nowe sposoby decu :))




Buziaki jak największe dla Was :))
Jestem szybka bo znowu targi przede mną ale mimo to jestem :)
Postaram się nie zamęczyĆ tematami decoupage 'u i szyciowymi : czy orientujecie sie może co łączy ptaszki i decoupage ?
:-*





KRÓLICZKA W KRAINIE CZARÓW

Gdzieś , kiedyś , może nie tak dawno zaczynała się tlić w oddali opowieść o ciekawej świata młodej Króliczce , która zasłuchała się w bajkach i legendach tak bardzo , że chciała napisać własną.
Pewnego słonecznego dnia opuściła swoją przeuroczą chatkę i wyruszyła w świat.
Zawsze marzyła o ogrodach wiszących , wodospadach śpiewających i lasach malujących przed wędrowcami piękne obrazy , pełne kolorów i światła .
Zaplątała się w tych wyobrażeniach nasza przeurocza Alicja i nawet nie wiadomo kiedy znalazła się w zaczarowanym ogrodzie.
Ogrom kwiatów i barw zauroczył ją do tego stopnia , że zamieszkała w różach.






Karmiła je kroplami rosy zebranymi z liści wcześnie rano tak aby słońce nie zdążyło ich wysuszyć.
Malowała im kolory jakie tylko chciały. Trochę z próżności własnej zmieniały je często jakby nie były zadowolone ze swojego wyglądu.
Alicja szczerze je podziwiała chyląc przed nimi głowę.
-Jakie piękne i kruche stworzenia , muszę im pomagać inaczej przepadną - myślała króliczka , zamartwiając się jakby na wyrost.
Wieczorami dzieliły się swoim intensywnie uroczym zapachem wypełniając nim całą przestrzeń ogrodu.
Powoli ogród stał się jej domem a ona ich opiekunką , czułą i wyrozumiałą i bardzo zapracowaną ......






Cały czas miałam w głowie ten obrazek , którym jestem oczarowana do dnia dzisiejszego :)


źródło: internet


Króliczkę chciałabym zgłosić w wyzwaniu Szuflady pt. ,, Alicja w Krainie Czarów ,,




Zgłaszam je również w wyzwaniu Pracowni Rękodzieła SZOK pt. ,, A Rose ,,




Poniżej zewnętrzne skrzydło drzwi od kuchni , co prawda nie wpisują się w temat różany ale jest blisko :-)




Króliczka nie jest jeszcze tym , co chciałam uzyskać . Jest parę kwestii , w tym buźka kotka a nie króliczka , policzki , oczy .
Pewnie następna będzie lepsza.
Powstała tuż przed moim choróbskiem i ledwo ją skończyłam więc teraz będą posty z pracami zrobionymi dużo wcześniej i nie opublikowanymi :)
Dziękuję za wszystkie serdeczne słowa powrotu do zdrowia.
To bardzo miłe.
Z całego serca DZIĘKUJĘ :-*



SZARALUSIA

Nie pytajcie dlaczego szara musi być Lusią ?
Jest zającem szarakiem i takim dziwnym stworkiem :)
Powstała zaraz po swojej poprzedniczce a że ja leżę w łóżku z tym choróbskiem to mogę sobie z laptopem do kompletu i zdjęciami poleżeć .
Wątpliwa to przyjemność , zwłaszcza jeśli straciło się głos ale gorączka już ustąpiła dlatego powróciłam do Was.
Pod ostatnim postem nastąpiło ogólne poruszenie za co serdecznie dziękuję :D
Jednak jest wiele duszyczek kochających te kocie stworki :) dlatego dodałam jeszcze więcej zdjęć do posta.
Wybaczcie mi jednak , że żadnego komentarza nie skomentowałam , po prostu nie dałam rady.
Wracając do Lusi , bo to ona jest dzisiejszą bohaterką , miała być brzydka jest średnio brzydka ale to było zanim się pojęłam z z Moniką stworzenia prymitywków... zajrzyjcie do niej i zobaczcie jakie zmajstrowała zajączki :) Piękniusie


Moja Lusia w bieli cała wygląda tak


















Chciałam się jeszcze pochwalić upominkiem jakim mnie obdarzyła Dorota z bloga ds-4-kunst.blogspot.com/ .
Sprawiła mi ogromną radość , ponieważ zupełnie nie spodziewałam się tego :)
Cóż za miła niespodzianka :D
Dziękuję Dorotko :-)









I to już koniec bo mi ciężko pisać kiedy takie ciepłe futro leży na mnie i mruczy ..... ach te koty jak ich nie kochać ?
Dziewczyny zdrówka Wam życzę , ponieważ panuje jakaś epidemia i ciężko dostać się do lekarza niestety .
Ja czekałam dwie godziny w istnych męczarniach w gorączce .... dlatego uważajcie , proszę :)







CIEPŁO MI GDY NA NIE PATRZĘ....TO JEST ICH ŚWIĘTO

Na początek koty z Cypru










Wszystkie koty Grecji łączcie się :))
Wiecie doskonale , że koty plus Grecja to moje dwa najukochańsze zestawy !
Odkąd pamięcią sięgnąć , przy każdej możliwej okazji fociłam koty.
Nasze koty , sąsiadów : ,, Dlaczego na wszystkich zdjęciach jest tylko ten kot !,, - wołał mój tata :)
Pumka , czarnulka , schorowana ( psychicznie ) Liliana i moja ukochana Śnieżynka mają masę zdjęć ale to dzisiaj Greckie będą głównym daniem mojej kolacji :)
Dzień kota - dla mnie zawsze jest dzień kota :))
Zapraszam do kociego raju :)






Cypr - kocie nauki











Cypr - kot przewodnik



Cypr - kotki nas żegnały






Larnaka - właściciel jachtu



Larnaka - kocie dominacje



cdn....







Larnaka










Cypr - nie odważyłam się podejść bliżej



Kiciuś z Grecji - Eubea



oraz z Kos oba kotki







Kotki  z Samos




Koci żłobek - Samos








Piękna kocia mama i jej rude kociątko - Samos












Samos = królestwo kotów








Kotek z Korfu - tą szczepkę mam do dziś , minęło już 5 lat :)












Korfu - klasztorne - Palaiokastritsa















Hydra i jej mieszkańcy


















One zawsze do mnie przychodzą ....







Niestety na więcej brak mi sił ale chciałam Wam je pokazać , ich piękno i ufność .
Zawsze do mnie podchodzą zaciekawione i z lekką rezerwą jakie nauczyło ich życie ..... a ludzie tak bardzo je krzywdzą .
Kocham te cudowne istoty i wiem , że one to wyczuwają dlatego pozwalają się przytulać i rozmawiać z nimi ......



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Copyright Text

© 2012 Marta Betlej.
All rights reserved.
Bez zezwolenia proszę nie kopiowac.