SOWY SZYKUJĄ SIĘ DO ZIMY

Wszystkie sowy wyszły ze swoich gniazd .... wielkie poruszenie nastąpiło i sprzątanie rozpoczęto !
Pani Sowa Biała Królowa zarządziła , że zima przyszła nieodwołanie i teraz trzeba zacząć przygotowania do świąt :)








Biała Królowa powstała jakiś rok wcześniej i znajdziecie ją tutaj sowia uroczystosc a teraz na Targi przygotowałam specjalnie jeszcze te dwie i ostatnią pod nr 3 tworzę :-)
Nie wiem na ile wyrobię się ze wszystkim , bo jeszcze masa pracy przede mną i całej zabawy z pakowaniem i wizualizacją stoiska ale muszę zdążyć.
Mam nadzieje , że wybaczycie mi moją mniejsza aktywność bo chociaż wpadam do Was to wiem , że jak po ogień i sama u siebie n ie odnajduję jeszcze swiątecznych nastrojów .....
Chciałam Wam za to pokazać te sówki , które zrobiłam z resztek - zrobiłam je z kawałków , które tak zaaranżowałam , że duże kadry gładkich tkanin zestawiłam z tymi wzorzystymi , które z kolei pasują do dekoracji na swięta - girland i bucików na prezenty oraz serduszek , których jeszcze nie zaprezentowałam ....














Na koniec jak zwykle u mnie musiało coś śmiesznego się wydarzyć , tym razem podmuch wiatru zrzucił białą sowę w momencie robienia zdjęć tak , że wygląda na mało zainteresowaną tematem i....... odleciała :)





Dziękuję Wam moje kochane blogowe koleżanki za pozostawiony ślad w postaci komentarzy :)
Nie przypuszczałam , że powrót do szycia będzie tak emocjonujący i pełen radosnych wymian opinii nt szycia i maskotek , których juz dawno u mnie nie widziałyście .....
Musicie jednak wiedzieć , że szyję je cały czas ale nie publikuję , bo czekam na światło , którego nie ma , ponieważ kiedy się pracuje jest tylko jedna dostępna opcja : rano ciemno , po pracy to samo i nic innego nie może równać się z weekendem ....
Żyję od weekendu do weekendu :((




LISIE SPACERY

Coraz bliżej , coraz bliżej ...... maskotek przybywa i tych dużych i małych oraz gadżetów świątecznych :-)
Lisków zrobiłam już 7 ale dwa podarowałam więc pozostało mi pięć sztuk , które pewnego brzydkiego pochmurnego dnia wyszły z domu nie zważając na mgłę i wiatr.....






Pan Lis usiadł spokojnie na drzewie i przysnął sobie na chwilkę ale dzień tak jak wcześniej wspominałam był wietrzny więc zmarzł odrobinkę a wszystko dlatego , że nie zabrał ze sobą szalika :-(
Co mi po pięknej wstążeczce - pomyślał i dlatego ściągnął ją sobie do zdjęcia !





Pani Lisiczka jak przystało na kobietę nie ściągnęła żadnej z ozdób , ponieważ jak powiedziała - w sieci dalsza rodzina może ją zobaczyć a do każdej ewentualności należy być przygotowanym :)
















Pan Lis w domu zawiązał sobie dżentelmeńską ozdobę  i poczuł się jak lisek w kurniku.....




A tak naprawdę to kolejny Lisek i jego nowa małżonka :)







Bardzo Wam dziękuję za ostatnie komentarze , które naprawdę bardzo mnie wzruszyły :)
Nie spodziewałam się takiego wspaniałego przyjęcia moich poczochranych gwiazdek !
Dziękuję z całego serca :D
Oto koniec mojego szybkiego posta.
Wybaczcie mi proszę mój pośpiech. Jutro nadrobię zaległości , ponieważ jutrzejszy dzień będzie pełen relaksu i odpoczynku z laptopem a jeszcze dziś szyję i maluję resztę kuferków :)
Miłego wieczoru :D


GIRLANDA GWIAZDKI CYNAMONOWE

To pierwszy post ze świątecznymi dekoracjami i co ?
Zupełnie nie w moim stylu dekoracja prawda?
Skąd te strzępienia nagle się wzięły i szwy na wierzchu oraz niedbałe pociągnięcia pędzla czystą bielą :)
Skroiłam ją przed moim urlopem i wiedziałam , że zabierze więcej czasu niż maskotka ..... o zgrozo!




Sznurek też potraktowałam farbą , nie mogłam sobie przecież żałować i na koniec byłam zadowolona :)
Wszystko miało być zgrzebne ale kilka koronek musiało się pojawić i jak w przypadku monet jedna strona jest gładka a druga z ozdobnikiem .


















Wydaje mi się , że gdyby nie było ozdób mogłaby być ciekawsza ale już za późno , a czasu pozostało coraz mniej :( 
Pozostało mi jeszcze kilka gwiazdek i może coś jeszcze wyczaruję z nich ?
Na koniec ostatnie zdjęcia wyszły niechcący dlatego , że zaczęłam już się z nimi zwijać i tak fajnie wyglądały złożone , że postanowiłam i to uwiecznić :)








Miłej niedzieli pełnej spokojnych chwil pod kocykiem :-)


TACA W OGRODZIE PEŁNYM SNÓW






Nie jestem słowna - miała być przerwa od decoupage 'u ale jutro mamy gości w związku z powyższym nie będzie czasu na bloga tylko na przygotowania do uczty.
Formalności stało się zadość więc jak tylko ureguluję pewne należności będę na Festiwalu Sztuki i Przedmiotów Artystycznych w Poznaniu.
Mam nadzieję , że się tam spotkamy.
Dajcie znać dobrze?
To dlatego taki mam natłok spraw i cięgle tworzę i nie ma mnie praktycznie wśród żywych , bo już od tygodnia z domu nie wyszłam..... ale niby po co miałabym wychodzić skoro szarośc i mgła to są zestawy znienawidzone przeze mnie :(
Nie lubię i tyle.
Mam tutaj do pokazania trzecią z czterech tac , na których będą na mojej nowo odratowanej komodzie stały maskotki ale jakie nie zdradzę bo to niespodzianka będzie .
Już zaczęłam się pakować :
Lisy w jednym kartonie , dynie i gruszki w dwóch
Koty w czwartym
Sowy w piątym i na koniec renifery , które sama wymyśliłam ale którym opadają rogi :(((((
Dlaczego opadają rogi to nie wiem ale nie mogę im dać drutów bo to dla małych dzieciaczków przecież :D
Na próbę daliśmy kotki dziecku i największą radością dla mnie jest to , że dziecko od razu je zabrało i przytuliło ....tak chciałam :D
Najbardziej cieszę się z drobniutkich elementów (ozdoby do zawieszenia)
Łukasz mówi , że się nie zabierzemy tyle tego mam :-)
I dobrze :)
Taca do kompletu ze szkatułką :)














Pamiętacie kiedy pisałam , że robię zestawy ?
Zestawy są:  serduszka + girlanda i maskotka albo szkatułka + taca .... wszystko musi mieć swoją wspólną część :)
I tak sobie pomyślałam , że tacę zgłoszę jako drugą pracę  tutaj bo skoro dużo się u mnie dzieje to mogę szczęściu jakoś dopomóc :)






Już nie zanudzam , buziaki ogromne dla Was , bo to wszystko dzięki Wam powstaje w mojej głowie :D




JESIENNE ZBIORY

Nie mogę Was w kółko męczyć moimi decoupage'owymi przedmiotami.
Mam teraz odskocznię w postaci maskotek i gadżetów , które szyję na specjalną okazję :)
Jeszcze pozwólcie , że będę tajemnicza ale musicie mi wierzyć na słowo nie chcę zapeszyć a wkrótce wszystko wyjaśnię :)
Tacę nr 3 pokażę w następnym poście , szkatułki również oraz świąteczne gadżety teraz natomiast proponuję moje ukochane owoce i warzywa , które uwielbiam robić a mianowicie - gruszki i dynie :)





Zdjęcia nie są najładniejsze ale to dlatego , że mam mieszkanie od północy a teraz światło składa się z szarości i mgły więc lepiej nie będzie.
Jak tylko promyki dotrą do nas na pewno naprawię te błędy a teraz po kolei......
Powstały cztery dynie i dwie gruszki w krótkim czasie 
bo robi się je łatwo i przyjemnie a teraz prezentacja gruszek :) 









I dynie mają swój głos :-)
Wymyśliłam sobie je w świątecznych aranżacjach z uwagi na moje niekonwencjonalne podejście do wielu spraw w tym do dekoracji i w tym roku mam kolory ostrego różu , zieleni i błękitów na tapecie.
Dynie chciałabym przeforsować jako główne ozdobniki świątecznego stołu , które zaaranżuję , natomiast teraz pokazuję Wam z osobna jak wyglądają :)

























Dziękuję z całego serca za uwagę , za chwilę , jaką mi poświęcacie :)
Doceniam to i uwielbiam :)











TACA SPOTKANIE NAD URWISKIEM

Pamiętacie pierwsze spojrzenia ? Jeszcze takie nieśmiałe ukradkiem rzucane przez ramię żeby nie widział .....
Pierwsza wymiana zdań , wspólne zainteresowania , które mogły tylko bardziej połączyć.
Niby niechcący strzepnięty liść z ramienia, bo chodziło tylko o bliskość o dotyk taki magiczny , który wzbudzał tyle emocji.....
Jak bardzo mogło to różnić się od tego co teraz i co kiedyś było ?
Jak bardzo brutalność czasów na przestrzeni wieków zmieniała ludzkie zachowania  bo potrzeba bliskości była i będzie tylko , że mogła być tłamszona lub manifestowana , ignorowana albo wysławiana .
A może nie zważała na niuanse rzeczywistości i dążyła tylko do spalenia się w ogniu miłości ?




Kiedy widzę ten motyw wyobrażam sobie Firę na Santorini. Nawet widok z tyłu troszkę mi to przypomina ale ówcześni nie mogli tam przebywać bo po wybuchu wulkanu wyspa była opuszczona i już stylizacja nie pasuje.
Jednak kiedy sobie to wyobrażam to tak mi się ciepło robi na sercu , bo sceneria iście bajkowa i miło jest wracać myślami do miejsc , które się pokochało bezpowrotnie :-)
Świat antyczny zamknęłam w motywie , który umacnia kolorystyka w złocie , brudnym , starym brązie ale warstwy lakieru jeszcze zbyt małe - jest tyle warstw farby , że tło jest bardzo nierówne .
Tak mogłam zeszlifować ale bałam się , że za bardzo to zmieni już efekty , które tak się starałam dopracować.
Kolejna praca pochłaniająca dużo czasu i nie ostatnia.


Transfer z motywem kwiatów

W miejscu , gdzie zawiązany jest sznureczek nie ma transferu




Tacę zgłaszam do wyzwania Szuflady 





kolumna pionowa w środku - KWIAT BRĄZ SZNUREK 


A teraz żegnam się z Wami bo dzięki temu , że rozpoczyna się mój tygodniowy urlop mogę zacząć i jednocześnie skończyć moje zaległe projekty.
Dziękuję za Wasze komentarze. Są motorem napędowym w Naszej pracy. Człowiek zawsze musi dzielić radaość z innymi ludźmi , by to co przeżywa miało głębszy sens i znaczenie :D
Buziaki :-*




TACA ZAPISANE NA PŁATKACH LILII

Pierwsza taca jak się dzisiaj okazało poprzez analizę najbardziej pracochłonna.
Moja technika w przypadku tac nokautuje mnie.
Każdy bok osobno aby farba i preparat nie spływały i pozostałe zabiegi wymagające czasu i schnięcia kolejnych warstw farb ( tutaj cztery )
Lepiej byłoby gdybym gładko pomalowała farbą i nakleiła serwetki.... ale ja nie lubię serwetek .
Brązowa baza , zieleń chromowa , transparentna biel i pastelowa żółta przecierka w drodze do celu  transfer gdzieś przemyka i łapie wspólną więź z resztą uczestników.....
Tworzy się prawdziwie żmudny proces , który trwa bardzo długo więc jak wycenić taką pracę bo przecież znajdą się ,,mądre'' głowy , które powiedzą za to? , ,, sam lepiej bym zrobił''
Jednak nie zrobił ale słowa padają a artysta się wymądrzył i już mu się lepiej zrobiło.
Już nie pamiętam ile warstw lakieru nałożyłam na każdy bok z osobna od wewnątrz i z zewnątrz ..... prawie dwa tygodnie :)




Nie jest doskonała , idealna jak z obrazka ale już znacie moje prace i wiecie , że mam dziwną technikę , przez to pracochłonną ale trzymam się jej i nie odpuszczam :)
Lubię łączyć wydruki laserowe i dorabiać farbami tło do motywu.
Wiem , że idę na łatwiznę.
Kiedyś malowałam sama a teraz ograniczam się do wycinania ale to zajmuje więcej czasu.













Dorwałam się do komputera jak widać a teraz biegnę malowac kolejny bok trzeciej tacy .....
Dziękuję za poprzednie komentarze :)
Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona , ponieważ miałam długą przerwę a Wy nie odpuszczałyście - to niesamowicie inspirujące :D
Dziękuję ,
Miłej soboty :D

SZKATUŁKA W OGRODZIE PEŁNYM SNÓW.... ORAZ TO NA CO CZEKACIE :)




Przekraczając bramy starożytnego lasu w poszukiwaniu ciszy natknęłam się na ścianę całą w bluszczu tak gęsto oplatającego drzewa aż po korony , po palce u ich stóp..... tak , że w tej mrocznej przestrzeni ukazał mi się tylko na ułamek sekundy promień .
Przetarłam oczy ze zdziwienia : czy w tej gęstwinie splotów kanw jest jeszcze inny świat ?
Rozchylam gałęzie , które pod naporem ruchów rąk usuwają się w swój własny poszarpany cień ustępując coraz bardziej światłu.....
Stare drzwi z żelazną kołatką otwarte ukradkiem już dawno nie gościły żadnej żywej duszy a liście bluszczu na próżno próbowały się przez nie przebić.
Tajemniczy ogród pełen snów i zapachów kwiatów. Melodie niesione przez owady i motyle w kolorach tęczy dotykają chmur.
Ciepły wiatr głaszcze moją twarz i prowadzi do sadzawki pełnej orchidei.
Tutaj odpocznę i zamykając oczy budzę się w teraźniejszości .......



















Mam nadzieję , że i taka szkatułka przypadnie Wam do gustu.
Ta bez zbędnych ozdobników , delikatna w wymowie jest inna niż wcześniejsze . Podjęłam taką decyzję na początku z racji jej małych wymiarów oraz prześlicznych kolorów i ciekawego motywu , który sam w sobie zdobi.

A teraz druga historia , na której wspomnienie zaczynam uśmiechać się do siebie :))
Wypisałam wszystkie imiona uczestniczek candy i włożyłam do miseczki.
Mój kotek zaciekawiony odgłosem papieru podbiegł , przysunął łapką do siebie miseczkę , włożył do niej głowę i wyciągnął zwitek papieru.
Musiałam ją gonić aby zobaczyć kogo ten koci świrek wylosował?
Możecie mi wierzyć lub nie , że nie było tego w planach.
Śnieżynka sama zadecydowała , że będzie maszyną losującą :)













Oto cała historia :)
Reklamacje proszę zgłaszać do Śnieżynki :-)
Serdecznie gratuluję Dorocie i proszę o kontakt w sprawie spersonalizowanego łapacza marzeń :-)
Jeśli chodzi o mnie komputera już się nie uruchomi więc jak widzicie jestem rzadziej .
Na szczęście korzystam z komputera Łukasza , który nie ma programu do obróbki zdjęć :(
Dziękuję , że do mnie zaglądacie i za Wasze ciepłe słowa.
Miłego weekendu :D






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Copyright Text

© 2012 Marta Betlej.
All rights reserved.
Bez zezwolenia proszę nie kopiowac.